Nawigacja

Oddziałowa Komisja w Lublinie (stan na listopad 2018 r.)

Śledztwa zakończone wydaniem postanowienia o umorzeniu

Zbrodnie komunistyczne.

1. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegających na fizycznym znęcaniu się, w okresie od 01 marca 1945 r. do dnia bliżej nieustalonego w lipcu 1945 r., w Zamościu, województwa lubelskiego, nad pozbawionymi wolności byłymi członkami Batalionów Chłopskich - Kacprem O.,  i Andrzejem W., poprzez uderzanie po całym ciele, przez funkcjonariuszy z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Zamościu. ( S 18.2017.Zk )

 

Postępowanie zostało wszczęte na podstawie materiałów wyłączonych z innego śledztwa prowadzonego w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie, w sprawie zbrodni komunistycznych polegających na pozbawieniu życia w latach 1944 - 1946 przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Zamościu, członków antykomunistycznych oddziałów niepodległościowych, a w tym Mariana U., Czesława B., Antoniego B., i Leonarda K.

W toku tegoż postępowania przesłuchano w charakterze świadka Janinę B., która zeznała, iż podczas akcji Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Zamościu, przeciwko członkom oddziału antykomunistycznego, mającej miejsce w nocy z 28 lutego na 01 marca  1945 r. w Wielączy – został także zatrzymany jej ojciec Kacper O. Podczas prowadzonego wówczas śledztwa funkcjonariusze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Zamościu znęcali się nad nim – bili go do utraty przytomności. Podobnej treści zeznania złożył Wacław Z., wskazując, iż jego teść Andrzej W., który również został wówczas zatrzymany – także był bity przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.  Śledztwo zakończono skierowaniem do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Chełmie aktu oskarżenia. Z treści zeznań wskazanych wyżej świadków wynikało, że ich zmarli już bliscy byli pokrzywdzeni przez funkcjonariuszy komunistycznych przestępstwem znęcania się z uwagi na reprezentowane przez nich poglądy polityczne i działalność niepodległościową.

W śledztwie uzyskano relacje procesowe od osób najbliższych dla pokrzywdzonych, do akt sprawy dołączono dokumentację z postępowania prowadzonego przeciwko Kacprowi O., Andrzejowi W., Feliksowi P., Stanisławowi T., Marcinowi C., Janowi M., i Czesławowi K.    Z powyżej grupy wszyscy zostali uniewinnieni przez Wojskowy Sąd Garnizonowy w Chełmie, za wyjątkiem Czesława K. Został on skazany, a w powtórnym procesie toczącym się przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Poznaniu, wymierzono mu karę śmierci. Następnie orzeczoną karę wykonano.

Zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwolił na stwierdzenie iż odpowiedzialnym za bezprawne pozbawienia wolności pokrzywdzonych był Mikołaj L., który kierował PUBP w Zamościu. Był on dowódcą grupy funkcjonariuszy, która dokonała zatrzymań, następnie sporządzał meldunki dotyczące zdarzenia, sprawował nadzór nad prowadzonymi postępowaniami i w końcu był odpowiedzialny za osoby osadzone w areszcie Urzędu. Bezprawne pozbawienia wolności trwały ponad 14 dni, a dodatkowo łączyły się ze szczególnym udręczeniem w postaci ciężkich warunków panujących w areszcie i torturowaniem osadzonych tam mężczyzn. Przyjąć także należy, iż za bezprawne pozbawienia wolności odpowiedzialność ponoszą także inni funkcjonariusze PUBP w Zamościu, jednakże z uwagi na brak dowodów, nie można było ich ustalić, a więc w tej części śledztwo umorzono wobec niewykrycia pozostałych sprawców.

Funkcjonariusz - Mikołaj L. zmarł, natomiast pozostali współsprawcy przestępstw popełnionych na szkodę pokrzywdzonych, w toczącym się postępowaniu karnym, nie zostali wykryci.

W związku z tym, w dniu 30 marca 2018 r. wydano postanowienie o umorzeniu śledztwa wobec stwierdzenia śmierci ustalonego sprawcy czynu i niewykrycia pozostałych współsprawców przestępstw.

 

2. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, zaistniałej w okresie od dnia 12 grudnia 1951 r. do dnia 04 kwietnia 1952 r.,  w Tomaszowie Lubelskim, województwa lubelskiego, na terenie tamtejszego aresztu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego oraz w Lublinie na terenie więzienia na Zamku, polegającej na znęcaniu się fizycznym i stosowaniu niedozwolonych metod śledczych przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego wobec osadzonego tam Władysława S. ( S 40.2017.Zk )

Postępowanie zostało wszczęte na podstawie materiałów wyłączonych z innego śledztwa prowadzonego w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie w sprawie zabójstw dokonanych w okresie od lipca 1944 r. do jesieni 1956 r. w Lublinie i na terenie województwa lubelskiego, w szczególności w więzieniu na Zamku na żołnierzach Armii Krajowej i członkach innych organizacji niepodległościowych przez funkcjonariuszy Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego.

W toku prowadzonego śledztwa uzyskano informacje o zbrodni komunistycznej polegającej na znęcaniu się fizycznym i stosowaniu niedozwolonych metod śledczych przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego wobec osadzonego Władysława S. Okoliczności przedmiotowego zdarzenia potwierdziła córka pokrzywdzonego – Marianna Ł., która zeznała, iż jej ojciec w latach powojennych współpracował z oddziałem Armii Krajowej, pod dowództwem „Burty” i za to w dniu 12 grudnia 1951 r. został zatrzymany przez organa bezpieczeństwa. Tego dnia wioska, w której mieszkali została otoczona przez oddziały wojskowe, ich dom został przeszukany, a ojciec zatrzymany. Świadek zeznała, iż mieszkanie zostało dosłownie splądrowane, a niektóre sprzęty domowe zostały zniszczone. Marianna Ł. stwierdziła również, że już w trakcie zatrzymania ojciec był bity przez funkcjonariuszy, następnie został osadzony w areszcie PUBP w Tomaszowie Lubelskim. Z relacji ojca dowiedziała się, że w trakcie pobytu na terenie PUBP w Tomaszowie Lubelskim wobec Władysława S., stosowano niedozwolone metody śledcze. Mężczyzna był bity i znęcano się and nim fizycznie, co spowodowało liczne obrażenia. Funkcjonariusze kopali go i bili rękami, wbijali szpilki pod paznokcie. Ponadto grożono mu i znęcano się psychicznie. W tym areszcie ojciec przebywał trzy miesiące, po czym przewieziony został do więzienia na Zamku Lubelskim, gdzie również nieznani jej funkcjonariusze znęcali się nad nim. Nie potrafiła podać nazwisk sprawców. Po upływie trzech miesięcy Władysław S., został zwolniony.       Jak wskazała pokrzywdzona, ojciec został uniewinniony.

Zaznaczyć należy, iż celem uzyskania informacji o przebiegu zdarzeń przeprowadzono również oględziny materiałów archiwalnych. Wszystkie te czynności nie doprowadziły do ustalenia sprawców czynu zabronionego. Dokonując analizy zgromadzonego w niniejszej sprawie materiału dowodowego przyjąć należało, iż fakt stosowania niedozwolonych metod śledczych przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego wobec Władysława S., niewątpliwie miały miejsce. Jednocześnie nie zdołano jednak ustalić sprawców czynów.

W związku z tym w dniu 16 maja 2018 r. wydano postanowienie o umorzeniu śledztwa wobec niewykrycia pozostałych współsprawców czynu.

 

3. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej pomiędzy dniem 10 grudnia 1946 r., a dniem 22 marca 1947 r., w Lublinie oraz pomiędzy dniem 03 września 1948 r., a dniem 26 października 1948 r., we Włodawie, województwa lubelskiego, polegających na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pozostającym w stosunku zależności, zatrzymanym Antonim D., przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, którzy w trakcie śledztw przekroczyli swoje uprawnienia, m. in. wiążąc go i wieszając głową w dół na kilka godzin, przy czym czyny te stanowiły represje z powodów politycznych. ( S 55.2017.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Z analizy materiału zawartego w aktach wynikało, że Antoni D., został zatrzymany w dniu 10 grudnia 1946 r. w Krakowie i przekazany do dyspozycji Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie. W trakcie przeprowadzonego następnie postępowania zakończonego wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie z dnia 31 stycznia 1947 r., stosowano wobec niego niedozwolone metody śledcze. Wkrótce potem wyszedł na wolność, lecz w dniu 03 września 1948 r. został ponownie zatrzymany, tym razem przez Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie, zaś w czasie śledztwa po raz kolejny znęcano się nad nim. Postępowanie to zakończyło się wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie z dnia 10 lutego 1949 r. W toku prowadzonego śledztwa ustalono, iż Antoni D., już nie żyje, więc odebrano relację procesową od żony pokrzywdzonego – Marii D.

W świetle zgromadzonego materiału dowodowego nie budził wątpliwości fakt popełnienia na szkodę Antoniego D., zbrodni komunistycznych popełnionych przez funkcjonariusza publicznego, który „w celu uzyskania określonych zeznań, wyjaśnień, informacji lub oświadczenia stosuje przemoc, groźbę bezprawną lub w inny sposób znęca się fizycznie lub psychicznie nad inną osobą”. Oczywiste jest, że wielokrotne przesłuchania, połączone z biciem i stosowaniem innych niedozwolonych metod śledczych, jak wieszanie na wiele godzin głową w dół, czy wbijanie igieł pod paznokcie, mające na celu przyznanie się do winy oraz uzyskanie oczekiwanej treści wyjaśnień, wypełniają znamiona tego przestępstwa.

Stan faktyczny w zakresie przedmiotowych zdarzeń ustalono na podstawie zeznań żony pokrzywdzonego – Marii D., relacji samego Antoniego D. ( w postaci jego zeznań składanych w toku postępowań o unieważnienie wyroków oraz o zasądzenie odszkodowania ), a także materiałów archiwalnych, w tym akt procesowych, zawierających wyjaśnienia składane przez Antoniego D. podczas prowadzonych przeciwko niemu rozpraw przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Lublinie.

Wskazane powyżej dowody nie dostarczyły jednak informacji, które pozwoliłyby na ustalenie sprawców opisanych czynów. W przytoczonych relacjach procesowych nie padają żadne nazwiska funkcjonariuszy stosujących opisane tortury, a jedyna osoba, która mogłyby ich wskazać, tj. pokrzywdzony, już nie żyje. W wyniku analizy akt procesowych ustalono wprawdzie nazwiska funkcjonariuszy UB, którzy prowadzili czynności z udziałem pokrzywdzonego w niniejszej sprawie, jednak w świetle zgromadzonych materiałów i z uwagi na wyczerpanie wszelkich innych źródeł dowodowych, aktualnie brak jest możliwości określenia ich rzeczywistego udziału w zbrodni i zindywidualizowanie ich winy. Ocena ta odnosi się również do prokuratora, w którego obecności miało dojść do bicia pokrzywdzonego.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 25 maja 2018 r.

 

4. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, popełnionej przez funkcjonariuszy z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Biłgoraju, województwa lubelskiego, którzy stosując przemoc w postaci bicia po ciele i kopaniu, w celu wymuszenia złożenia przez Henryka F. i Włodzimierza M. określonej treści relacji procesowej, w czasie prowadzonego przeciwko niemu śledztwa i postępowania karnego. ( S 91.2017.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Z analizy akt sprawy byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie w sprawie przeciwko Henrykowi F. i Włodzimierzowi M. stwierdzono, iż osoby te uznano za winnych tego, że od dnia 15 sierpnia 1944 r. do dnia 11 listopada 1945 r. w Szczebrzeszynie należeli do AK, mającej na celu obalenie demokratycznego ustroju ówczesnego Państwa Polskiego. Za popełnienie tych czynów skazano ich na kary po 5 lat więzienia, które darowane im w całości na mocy ustawy o amnestii z dnia 22 lutego 1947 r.

Jak wynika z wyjaśnień skazanych złożonych na rozprawie Wojskowego Sądu Rejonowego   w Lublinie byli oni bici w śledztwie, w celu wymuszenia złożenia określonej treści relacji procesowych. Z uwagi na formułowane wobec nich zarzuty przynależności „do organizacji AK, mającej na celu obalenie demokratycznego ustroju Państwa Polskiego” uzyskano podstawy do podejrzenia, że przemoc stosowana wobec pokrzywdzonych była związana z ich przynależnością do określonego ugrupowania politycznego.

Jak wynika z przesłanej na żądanie sądu notatki z dnia 02 stycznia 1947 r. Szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Biłgoraju - Bronisława G., w nocy 11 listopada 1945 r. grupa operacyjna złożona z funkcjonariuszy PUBP w Biłgoraju otoczyła mieszkanie Marii S., we wsi Błonie, gmina Szczebrzeszyn, gdzie odbywała się zabawa. W mieszkaniu przebywało wówczas około 30 osób, których początkowo usunięto z mieszkania, a następnie pojedynczo wprowadzano do jednego z pomieszczeń mieszkalnych i przeprowadzano rewizje. W następstwie opisanej akcji funkcjonariusze U.B. zatrzymali jedynie Henryka F., i Włodzimierza M.

Po zatrzymaniu pokrzywdzonych przewieziono do siedziby Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Biłgoraju, gdzie w okresie do dnia 19 lutego 1946 r., prowadzono przeciwko zatrzymanym śledztwo.

Na rozprawie w dniu 16 maja 1946 r., przed Wojskowym Sądem Rejonowym, po odczytaniu protokołów ze śledztwa Henryk F., wyjaśnił, że w czasie przesłuchania funkcjonariusze PUBP w Biłgoraju bili zatrzymanego gumą, pałką, dusili za gardło i kopali po nogach i w przyrodzenie. Po tym biciu przez 5 tygodni Henryk F. leżał posiniaczony, a na stopach    od bicia dostał wrzodów. Protokóły nie były pokrzywdzonemu odczytywane. Podpisywał je gdyż do tego zmuszono go biciem. Także Włodzimierz M., po odczytaniu protokołów sporządzonych w śledztwie wyjaśnił, że podczas przesłuchiwania bili go funkcjonariusze PUBP, aż do utraty przytomności. Włodzimierzowi M. wybito zęba i palec u ręki.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 maja 2018 r.

 

5. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej w okresie od dnia 01 stycznia 1947 r. do dnia 16 stycznia 1947 r., w Lublinie, polegającej na stosowaniu represji wobec Józefa W., poprzez fizyczne i psychiczne znęcanie się nad pokrzywdzonym, w czasie prowadzonego przeciwko niemu śledztwu, poprzez bicie po całym ciele, przy czym czyn ten stanowił poważne prześladowanie pokrzywdzonego z powodu przynależności do organizacji niepodległościowej Bataliony Chłopskie ( S 84.2017.Zk )

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego były materiały zebrane w związku z czynnościami zmierzającymi do wystąpienia z wnioskiem o unieważnienie wyroków w trybie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznanie za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, w ramach sprawy byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie. Analiza wymienionych materiałów wskazała, iż Józef W. został aresztowany w dniu 01 stycznia 1947 r. przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego. Postępowanie przeciwko pokrzywdzonemu trwało do dnia 10 stycznia 1947 r., kiedy to został skierowany akt oskarżenia do WSR  w Lublinie. W dniu 18 stycznia 1947 r. WSR w Lublinie uznał oskarżonego za winnego popełnienia przestępstwa z art. 4 § 1 Dekretu z 13 czerwca 1946 r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa. Jak wynika z treści dokumentów, w szczególności treści postanowienia Sądu Wojewódzkiego w Lublinie z dnia 21 lutego 1997r., w przedmiocie odszkodowania wynika, iż Stefania W. żona Józefa poinformowana była przez męża, że w więzieniu był on źle traktowany, był bity, warunki pobytu były bardzo trudne.

W toku prowadzonego śledztwa ustalono, że wyrokiem z dnia 18 stycznia 1947 r. Józef W. został uznany winien tego, że w czasie od grudnia 1944 r. do 03 stycznia 1947 r. we wsi Kozice Dolne, bez wymaganego zezwolenia, u siebie w domu przechowywał pistolet „Nagan” oraz amunicję do niego w ilości 22 sztuk Za popełnienie tego czynu został skazany na karę 7 lat  więzienia.

Postanowieniem z dnia 05 listopada 1996 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie, uznał za nieważny wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie z dnia 18 stycznia 1947 r. Podczas przesłuchania Stefanii W. w postępowaniu o odszkodowanie zeznała ona, iż mąż mówił, iż    w więzieniu był bity, przebywał w karcerze, warunki były bardzo trudne. Nadto w toku śledztwa prowadzonego przez prokuratora IPN przesłuchano w charakterze świadka Krzysztofa W. syna Józefa W., który zeznał, iż funkcjonariusze państwa komunistycznego nękali ojca za jego działalność w podziemiu i negatywny stosunek do władzy. Od ojca dowiedział się, iż był on bity w toku prowadzonego śledztwa. Jednak świadek nie był w stanie podać bliższych okoliczności zdarzeń, jak też nie potrafił wskazać funkcjonariuszy wykonujących czynności procesowe w sprawie przeciwko ojcu.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 06 czerwca 2018 r.

 

6. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej w okresach dokładnie nieustalonych, od września 1945r. do listopada 1947 r. oraz od sierpnia 1949 r. do grudnia 1949 r., polegających na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pozostającym w stosunku zależności, zatrzymanym Andrzejem M., przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, którzy w trakcie prowadzonych przeciwko niemu postępowań karnych, przekroczyli swoje uprawnienia, m. in. bijąc go oraz przetrzymując przez kilka dni w celi wypełnionej wodą. ( S 31.2017.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Z analizy akt sprawy byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie w sprawie przeciwko Andrzejowi M., wynikało, że przeciwko pokrzywdzonemu dwokrotnie, w okresach od września 1945 r. do listopada 1947 r. oraz od sierpnia 1949 r. do grudnia 1949 r., prowadzone były postępowania karne. W toku tych śledztw prowadzonych przez funkcjonariuszy Urzedu Bezpieczeństwa znęcano się nad nim m. in. w ten sposób, że bito go oraz przetrzymywano przez kilka dni w celi wypełnionej wodą. Andrzej M., został zatrzymany w dniu 25 września 1945 r., zaś prowadzone przeciwko niemu śledztwo trwało do dnia 21 grudnia 1946 r. Z wniosku Andrzeja M., o unieważnienie orzeczenia wynika nadto, że ponownie został zatrzymany w sierpniu 1949 r. w Warszawie,   po czym przewieziono go do więzienia na Zamku w Lublinie. Oskarżono go o dokonanie zabójstwa członka PPR, lecz Sąd Okręgowy w Lublinie miał go uniewinnić od popełnienia tego czynu.

W toku mającej miejsce w dniu 13 lutego 1946 r. rozprawy przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Lublinie, Andrzej M. przyznał się jedynie do „wyrobienia” sobie fałszywych dokumentów oraz przynależności do AK do maja 1945 r. Nadto stwierdził, że wyjaśnienia składane podczas pierwszego przesłuchania zostały wymuszone biciem przez prowadzących śledztwo, przy czym bił go jeden ze śledczych, a pozostali obecni „tylko” mu grozili. W dniu 10 listopada 1947 r. został wydany wyrok, na mocy którego skazał Andrzeja M. jedynie za przestępstwa związane z wyłudzeniem zaświadczenia z RKU Kraśnik na fałszywe nazwisko, używaniem sfałszowanych dokumentów oraz unikaniem służby wojskowej. Za czyny te wymierzył mu karę łączną 5 lat więzienia, którą jednocześnie darował w całości na mocy przepisów o amnestii. Od wszystkich pozostałych zarzutów oskarżenia Andrzej M. został uniewinniony i w dniu 11 listopada 1947 r. zwolniono go z aresztu. W świetle zgromadzonego materiału dowodowego nie budzi wątpliwości fakt popełnienia na szkodę Andrzeja M. zbrodni komunistycznych. Oczywiste jest, że wielokrotne przesłuchania, połączone z biciem i stosowaniem innych niedozwolonych metod śledczych, jak wieszanie na wiele godzin głową w dół, czy przetrzymywanie przez kilka dni w celi wypełnionej częściowo wodą, mające na celu przyznanie się do winy oraz uzyskanie oczekiwanej treści wyjaśnień, wypełniają znamiona przestępstwa znęcania się fizycznego i psychicznego nad zatrzymanym.

Ustaleni z imienia i nazwiska sprawcy opisanych przestępstw nie żyją, pozostali zaś, pomimo prowadzenia w toku niniejszego śledztwa czynności poszukiwawczych, nie zostali zidentyfikowani. Dlatego też śledztwo w tym zakresie należało w dniu 08 czerwca 2018 r. umorzyć wobec stwierdzenia śmierci ustalonych sprawców oraz niewykrycia pozostałych współsprawców czynów.

 

7. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej w okresie od kwietnia 1952 do dnia 2 listopada 1953 r. w miejscowości Celiny Włościańskie, województwa lubelskiego, polegających na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pozostającymi w stosunku zależności, zatrzymanymi Stanisławem K. i Władysławem S., przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łukowie, poprzez bicie pokrzywdzonych po całym ciele, zmuszaniem do określonego zachowania, grożenie pozbawieniem życia i spaleniem zabudowań mieszkalnych. ( S 55.2017.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego było zawiadomienie złożone przez Stanisława K., z którego wynikało, że jego ojciec również Stanisław K. uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r., w której został ranny tracąc oko. Podczas okupacji ojciec został zastrzelony przez Niemców. Wówczas mama ponownie wyszła za mąż za Jana S., żołnierza Armii Krajowej.

W toku prowadzonego śledztwa ustalono, że w 1950 r. we wsi Celiny Włościańskie oraz okolicznych miejscowościach organizowano oddział partyzancki, który miał czynnie wystąpić przeciwko nowej władzy w chwili wybuchu konfliktu pomiędzy państwami anglosaskimi, a Związkiem Radzieckim. Osoba o pseudonimie „Śmietanka” twierdziła, iż musi spisać wszystkich, którzy gotowi są do prowadzenia działalności niepodległościowej, posiadają broń. Dokument niniejszy miał powstać na zlecenie „partyzantki”. Okazało się jednak, iż faktycznie człowiek ten był współpracownikiem UB, a sporządzony dokument został przez władze bezpieczeństwa wykorzystany przeciwko mieszkańcom wsi. Pewnego dnia, świadek wskazuje, iż było to w 1950 r., nastąpiło masowe aresztowanie mieszkańców Celin Włościańskich. W tym czasie Jana S. nie było w domu. Dzięki temu uniknął on aresztowania przez władze i zaczął ukrywać się w swoich zabudowaniach oraz u członków najbliższej rodziny przez okres 3 lat. Powyższe spowodowało, iż funkcjonariusze PUBP, chcąc dokonać zatrzymania wymienionego wielokrotnie przyjeżdżali do ich miejsca zamieszkania, a przy tym pragnąc wymusić wskazanie miejsca, w którym ukrywa się Jan S. dopuszczali się czynów bezprawnych wobec zawiadamiającego i jego matki. W zawiadomieniu Stanisław K. wskazał: „Co noc i jeszcze w dzień przychodzili i robili rewizję, nam kazano stać na zewnątrz w zimę boso, szukali ojca i dopytywali gdzie miał broń, nie można było tego wytrzymać. Ja wtedy miałem 10 lat straszyli mnie bronią, poniżali, pamiętam to do dzisiaj, jakby to było wczoraj, żebym pokazał kryjówkę ojczyma”.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 19 czerwca 2018 r.

 

 

8. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego z Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie, którzy stosując przemoc w postaci bicia po całym ciele i osadzeniu w zimnej celi aresztu, w celu wymuszenia złożenia przez Jerzego K. i Jerzego M. określonej treści relacji procesowej, w czasie prowadzonego przeciwko nim śledztwa i postępowania karnego. ( S 108.2017.Zk )

 

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Z analizy akt sprawy Sądu Wojewódzkiego w Lublinie „o unieważnienie wyroku b. Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie wobec Jerzego M., Jerzego K.” - sygn. akt IV KO. 368/1991 r. – wynikało, że śledztwo przeciwko Jerzemu M. i Jerzemu K. miało być prowadzone „bestialsko”. Przemoc stosowano w celu wymuszenia złożenia określonej treści relacji procesowych. Z uwagi na formułowane wobec wymienionych zarzuty przynależności „do organizacji „WiN”, mającej na celu zmianę przemocą ustroju Państwa Polskiego” – ustalono, że opisane czyny funkcjonariuszy państwa komunistycznego były związane z podejrzeniem przynależności pokrzywdzonych do określonego ugrupowania politycznego, co znamionuje szczególny zamiar i pobudkę podejmowanych działań.

Wyrokiem byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie z dnia 18 stycznia 1947 r. uznano oskarżonych Jerzego M., Jerzego K. za winnych tego, że od 22 września 1946 r. do dnia 12 grudnia 1946 r. w mieście Zamość, brali czynny udział w związku mającym na celu zbrodnię - zmianę przemocą ustroju Państwa Polskiego. Jerzy M. i Jerzy K. skazani zostali na kary śmieci, które w drodze łaski zamieniono im na kary dożywotniego więzienia. Postanowieniami amnestyjnymi kary te złagodzono już w 1947 r.

Postanowieniem Sądu Wojewódzkiego w Lublinie w sprawie „o unieważnienie wyroku b. Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie wobec Jerzego M., Jerzego K.,” z dnia 5 grudnia 1991 r. wskazany wyrok unieważniono wobec Jerzego M. i Jerzego K.

W toku śledztwa nie zdołano przesłuchać pokrzywdzonych, którzy zmarli. Przesłuchane zaś osoby bliskie dla pokrzywdzonych nie potrafiły już podać bliższych szczegółów zbrodniczych zachowań funkcjonariuszy państwa komunistycznego. 

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 04 lipca 2018 r.

 

9. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na fizycznym i psychicznym znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem nad pozbawionym wolności Czesławem B., w okresie od dnia 04 czerwca 1946 r. do dnia 11 czerwca 1946 r., w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu, w toku prowadzonego przeciwko niemu postępowania karnego, polegającym na stosowaniu niedozwolonych metod śledczych m.in. w postaci wielokrotnego bicia po całym ciele, torturowania poprzez zmuszanie do siedzenia na nodze odwróconego stołka. ( S 68.2017.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego Z analizy akt sprawy archiwalnych wynikało, iż wobec pokrzywdzonego Czesława B., funkcjonariusze z Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu stosowali w toku prowadzonego śledztwa niedozwolone metody śledcze w postaci bicia po całym ciele oraz stosowali tortury poprzez zmuszanie do siedzenia na nodze odwróconego stołka.

Zakresem prowadzonego postępowania karnego objęte zostały również zbrodnie popełnione przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego na szkodę pozostałych osób współoskarżonych wraz z pokrzywdzonym Czesławem B., wobec których Wojskowy Sąd  Rejonowy w Radomiu na sesji wyjazdowej w Radomiu w dniu 24 października 1946 r. wydał wyrok w sprawie tj. Mieczysława B., Dariusza B., Stefana C. i Czesława M. Ustalono, że wszyscy ujawnieni pokrzywdzeni już nie żyją. Na okoliczności związane z pozbawieniem wolności w 1946 r. i osadzeniem pokrzywdzonych w areszcie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu zostały przesłuchane osoby spokrewnione z Czesławem B. - syn Kazimierz, z Dariuszem B. - syn Dariusz, z Mieczysławem B. - żona Marianna B., z Czesławem M. - syn Jerzy i z Stefanem C. – córka Alicja.

W wyniku oględzin akt w sprawie o odszkodowanie w związku z unieważnieniem wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach przeciwko Czesławowi B. wyjaśnienia oskarżonego, w których wskazał, że był w śledztwie brutalnie bity, aż do utraty przytomności.

Z zeznań złożonych przez Jerzego M. wynikało, że jego ojciec również był bity w areszcie urzędu bezpieczeństwa. Nadto Marianna B. złożyła zeznania, w których potwierdziła, że śledztwo prowadzone w okresie powojennym przeciwko jej mężowi związane było z prowadzeniem działalności partyzanckiej. Mąż został zatrzymany w dniu 24 maja 1946 r. i przez okres kolejnych 3 tygodni przebywał w areszcie w Radomiu, w którym był bity  i dręczony psychicznie. Na skutek ciężkich warunków więziennych utracił zdrowie i zachorował na gruźlicę płuc. Przesłuchany w charakterze świadka Dariusz B. zeznał, że jego ojciec właśnie na skutek pobicia w śledztwie stracił uzębienie. Z treści wniosku o zasądzenie odszkodowania w związku z pozbawieniem wolności w sprawie skierowanego przez Dariusza B. do Sądu Wojewódzkiego w Kielcach wynikało, że w śledztwie był bity i kopany, na wskutek czego doznał licznych obrażeń ciała.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 6 sierpnia 2018 r.

 

10. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej w okresie od dnia 18 października 1945 r. do dnia bliżej nieustalonego w listopadzie 1945 r., w Kozienicach, województwa mazowieckiego, nad pozbawionymi wolności członkami oddziału AK - WiN: Eugeniuszem T., Marianem W., Stanisławem T., Tadeuszem G., Władysławem T., i Jerzym K., poprzez uderzanie po całym ciele przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kozienicach, którzy w ten sposób przekroczyli swoje uprawnienia. ( S 76.2017.Zk )

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego było zawiadomienie złożone przez Bogumiłę T. – córkę Eugeniusza T. Nadto zapoznano się z aktami byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach dotyczących postępowania karnego prowadzonego przeciwko podejrzanym. Z analizy akt wynikało, iż Marian W., Jerzy K., Stanisław T., Eugeniusz T., Tadeusz G., i Władysław T., zostali zatrzymani w okresie od dnia 18 do dnia 25 października 1945 r. przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kozienicach, którzy prowadzili przeciwko nim śledztwo. Pokrzywdzonym zarzucono, iż nielegalnie posiadali broń oraz przynależność do „bandy rabunkowej”, która przeprowadzała napady na transporty kolejowe.

W toku niniejszego śledztwa Bogumiła T. zeznała, iż jej ojciec po wojnie nie zaprzestał działalności niepodległościowej i należał do oddziału antykomunistycznego. Z tego powodu został aresztowany jesienią 1945 r. Przebywał w PUBP w Kozienicach, a następnie  w więzieniach. Potem mówił jej, że znęcano się nad nim, że był bity po rękach, łamano mu łokcie i palce w drzwiach. Andrzej T. – syn Eugeniusza zeznał, iż jego ojciec był osobą skrytą i nie chciał mówić o czasach powojennych. Usłyszał jednakże od niego, iż należał wraz z bratem Stanisławem do oddziałów partyzanckich, podczas wojny, jak i po jej zakończeniu. Z tego powodu został aresztowany przez UB, a śledczy bił go, w szczególności po rękach, aby przyznał się do winy.

Poszukiwano pozostałych osób oskarżonych wówczas z Eugeniuszem T. i ustalono, iż wszyscy mężczyźni nie żyją. Stanisław T. zmarł w dniu 26 lutego 1993 r., Tadeusz G. w dniu 22 kwietnia 1994 r., Władysław T. w dniu 16 listopada 1990 r., a Marian W. i Jerzy K. w dacie nieustalonej.

Na podstawie akt archiwalnych zdołano ustalić i potwierdzić fakt, iż podczas prowadzonego postępowania karnego znęcano się również fizycznie i psychicznie nad pozostałymi pokrzywdzonymi.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 17 sierpnia 2018 r.

 

11. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pozostającym w stosunku zależności, zatrzymanym Julianem J., w czasie dokładnie nie ustalonym, przez okres około 1 miesiąca, począwszy od dnia 15 sierpnia 1947 r. w       Łukowie, woj. mazowieckiego, przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, którzy w trakcie co najmniej kilku przesłuchań bili go po całym ciele, przy czym czyn ten stanowił represję z powodu podejrzeń o współpracę pokrzywdzonego z organizacją antykomunistyczną. ( S 106.2017.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego było zawiadomienie złożone przez syna pokrzywdzonego – Antoniego J., którego następnie przesłuchano w charakterze świadka. Ze złożonych przez niego zeznań wynika, że Julian J., został w dniu 15 sierpnia 1947 r. zatrzymany przez funkcjonariuszy UB. Przetrzymywano go przez okres około 1 miesiąca w areszcie PUBP w Łukowie, zaś w trakcie przesłuchań funkcjonariusze znęcali się nad nim, bijąc go po całym ciele i przypalając ciało żelazkiem.

Świadek Wacław K. zeznał, że udzielał pomocy partyzantom z AK i za to został w tym samym dniu, co Antoni J., zatrzymany przez UB i umieszczono go w areszcie PUBP w Łukowie, w tej samej celi co pokrzywdzonego. Wacław K. zeznał dalej, że Antoni J. był wielokrotnie brany na przesłuchania, w trakcie których mocno go bito, a raz wrócił z przesłuchania „cały siny”. Nie wiadomo o co go pytano na przesłuchaniu – on sam nic nie mówił na ten temat. Z kolei sam Wacław K. zeznał, iż pytany był o partyzantów, przy czym świadek nie wspomina, aby wobec niego również stosowano niedozwolone metody śledcze. Zwolniono go bez żadnych formalności po około miesiącu pobytu w areszcie, a Julian J. jeszcze w nim pozostał. Przesłuchany w charakterze świadka Edmund B. zeznał, że w sierpniu lub wrześniu 1947 r. zobaczył Jana J., który uciekając przed goniącym go żołnierzem skrył się w lesie. Wówczas żołnierz ten podszedł do świadka i kazał mu iść ze sobą, a gdy doszli do punktu zbornego oświadczył – „złapałem go”. Następnie Edmund B. został wraz z innymi zatrzymanymi – w tym z Julianem J. – przewieziony do PUBP w Łukowie, gdzie od razu, jeszcze przed umieszczeniem w areszcie jeden z funkcjonariuszy bez powodu uderzył go kolbą karabinu, łamiąc mu dwa żebra. Po dwóch dniach pobytu w celi zabrano na przesłuchanie Juliana J., który wrócił tak bardzo pobity, że nawet z uszu płynęła mu krew. Powiedział, że nie wie, czy dłużej to wytrzyma. Następnie, po upływie pół godziny również jego zabrano na przesłuchanie i tak pobito, że stracił przytomność. Funkcjonariusze, których nazwisk świadek nie wymienia mieli do niego pretensje, że nie zatrzymał uciekającego Jana J. oraz pytali o przychodzących do wsi partyzantów. Potem jeszcze raz obaj byli zabierani na przesłuchania, po czym Edmund B. został zwolniony, a Julian J. pozostał w areszcie.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 sierpnia 2018 r.

 

12. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, popełnionej w marcu 1986 r. w Lublinie, przez funkcjonariusza Wydziału III Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Lublinie, który działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej poświadczył nieprawdę, co do okoliczności mającej znaczenie prawne w ten sposób, że dokonał fikcyjnej rejestracji osoby jako kontaktu operacyjnego, co było działaniem na szkodę pokrzywdzonego. ( S 33.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego było pisemne zawiadomienie oraz treść zeznań złożonych przez pokrzywdzonego, który wskazał, że  w okresie od 1985 r. do 1990 r. był związany z lubelskim oddziałem Związku Literatów Polskich. Ze związkiem tym związany był równiez jeden z miejscowych funkcjonariusz SB. Z dokumentów udostępnionych w grudniu 2017 r. przez Oddział IPN w Lublinie pokrzywdzony dowiedział się, że funkcjonariusz SB w marcu 1986 r. zarejestrował zawiadamiającego jako kontakt operacyjny. Zaznaczył, że nigdy, w żadnej formie nie współpracował z SB, a opisana rejestracja miała charakter fikcyjny. Aktualnie funkcjonariusz podczas rozmowy z pokrzywdzonym przyznał, iż rejestracja ta rzeczywiście była fikcyjna.

W toku prowadzonego śledztwa zwrócono się do Oddziałowego Archiwum IPN w Lublinie o przeprowadzenie stosownej kwerendy, w rezultacie której uzyskano materiały o charakterze ewidencyjnym. Jednocześnie przeprowadzono oględziny akt osobowych funkcjonariuszy SB i zabezpieczono dokumenty personalne, z których m. in. wynikało, że funkcjonariusz ten, wykorzystując swoją działalność związaną ze Związkiem Literatów Polskich, w ramach pracy w, zajmował się „opieką” nad środowiskiem literackim.

Na potrzeby prowadzonego śledztwa zabezpieczono treść zarządzenia nr 006/70 Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 11 lutego 1970 r. „w sprawie pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa resortu spraw wewnętrznych”. Z zapisów tego aktu wynika m. in., że tzw. kontaktem operacyjnym mogła zostać osoba, która udzielała funkcjonariuszowi aparatu bezpieczeństwa informacji w sposób świadomy. Do rejestracji takiej osoby konieczna była więc jej zgoda, wyrażona przynajmniej w formie ustnej.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnego żyjącego funkcjonariusza Wydziału III Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Lublinie. Jednakże z uwagi na przedawnienie karalności czynu należało zakończyć czynności procesowe i wydać w dniu 28 sierpnia 2018 r. decyzję merytoryczną.

 

13. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej w okresie bliżej nieustalonym, od dnia 03 stycznia 1947 r. do dnia 13 lutego 1947 r. i w okresie późniejszym, w Kraśniku oraz w więzieniu na Zamku w Lublinie, polegającej na znęcaniu się fizycznym i psychicznym ze szczególnym okrucieństwem nad pozostającym w stosunku zależności i nie mogącym się przeciwstawić Stefanem P., w toku prowadzonego przeciwko niemu postępowania karnego, przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kraśniku i Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie. ( S 83.2017.Zk )

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego były materiały zebrane w związku       z czynnościami zmierzającymi do wystąpienia z wnioskiem o unieważnienie wyroków w trybie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznanie za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, w ramach sprawy byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie. W wyniku przeprowadzonych czynności ujawniono dokumenty z których wynika, że w czasie pozbawienia wolności, w okresie bliżej nieustalonym, od dnia 03 stycznia 1947 r. do dnia 13 lutego 1947 r. i w okresie późniejszym był torturowany, maltretowany, bity do nieprzytomności przez funkcjonariuszy komunistycznych, najprawdopodobniej z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kraśniku i Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie.

W toku postępowania przygotowawczego ustalono, że Stefan P. zmarł w 2005 r., nie żyją również Stanisław M. i Czesław F., których pisemne oświadczenia zostały wykorzystane w toku postępowania unieważnieniowego. Nadto poddano oględzinom materiały archiwalne w postaci akt sprawy karnej Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie przeciwko Stefanowi P. oraz akt sprawy Sądu Wojewódzkiego w Lublinie z wniosku Stefana P. w przedmiocie stwierdzenia nieważności wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 26 września 2018 r.

 

14. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej w okresie dokładnie nieustalonym prawdopodobnie   od dnia 20 listopada 1948 r. do dnia 21 stycznia 1949 r., w Mławie, województwa mazowieckiego, polegającej na stosowaniu represji wobec Edmunda R., Władysława R.    i Stefana A., poprzez fizyczne oraz psychiczne znęcanie się nad nimi, w czasie prowadzonego przeciwko pokrzywdzonym śledztwa i wielogodzinnych nocnych przesłuchaniach, podczas których intensywnie bito ich po twarzy i piętach. ( S 82.2017.Zk )

Postępowanie zostało wszczęte na podstawie materiałów wyłączonych z innego śledztwa prowadzonego w Oddziałowej Komisji w Lublinie w sprawie zbrodni komunistycznych będących zarazem zbrodniami przeciwko ludzkości, polegających na dokonywaniu zabójstw, bezprawnych pozbawień wolności oraz stosowaniu niedozwolonych metod śledczych wobec szeregu osób pokrzywdzonych w okresie od 1945 r. do 1949 r., przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie.

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego były materiały w postaci m. in. pisma Edmunda R. oraz dokumentów archiwalnych z których wynikało, że zawiadamiający wraz z ojcem i innymi członkami rodziny byli przesłuchiwani przez funkcjonariuszy z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie. Podczas tego postępowania, w 1947 r., poddawany był wielokrotnym przesłuchaniom, odbywającym sie w porze nocnej. Wtedy funkcjonariusze państwa komunistycznego intensywnie bili pokrzywdzonych po twarzach i piętach.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 11 października 2018 r.

 

15. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na fizycznym znęcaniu się, w okresie od dnia 21 stycznia 1948 r. do dnia 16 marca 1948 r., w Radomiu, nad pozbawionym wolności Tadeuszem O., poprzez uderzanie po całym ciele przez funkcjonariuszy przekraczających w ten sposób swoje uprawnienia, wykonujących czynności służbowe   w toku śledztwa prowadzonego w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego    w Radomiu, zakończonego wydaniem wyroku przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Kielcach, co stanowiło represje w związku z prowadzoną działalnością niepodległościową. ( S 104.2017.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Z analizy akt sprawy, a w szczególności w związku      z relacją wnioskodawczyni Haliny O. – żony zmarłego Tadeusza O. wynikało, iż z związku z działalnością niepodległościową jej mąż był pozbawiony wolności. W prowadzonym wówczas śledztwie, funkcjonariusze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego        w Radomiu znęcali się nad nim fizycznie – był uderzany po całym ciele. W troku prowadzonego śledztwa ustalono, że Miejski Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu prowadził śledztwo przeciwko Tadeuszowi O. Czynności w jego sprawie wykonywali funkcjonariusze UB o personaliach: Zenon S., Władysław M. i Jan W. Wojskowy Sąd Rejonowy w Kielcach na sesji wyjazdowej w Radomiu uznał pokrzywdzonego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i skazał go na karę 5 lat więzienia. Nadto ustalono, iż Tadeusz O. zmarł w dniu 25 kwietnia 1984 r.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 16 października 2018 r.

 

16. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na znęcaniu się fizycznym i psychicznym, w okresie bliżej nieustalonym, od dnia 23 stycznia 1946 r., to jest dnia zatrzymania, w miejscowości Borysów, woj. lubelskiego, nad pozbawionym wolności w areszcie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach oraz więzieniu na Zamku w Lublinie, pozostającym w stosunku zależności i nie mogącym się przeciwstawić Henrykiem K., w celu wymuszenia od pokrzywdzonego przyznania   się do stawianych zarzutów oraz złożenia określonych wyjaśnień, bili go rękoma  i pałkami po całym ciele, wybili zęby, umieszczali w przepełnionej celi. ( S 109.2017.Zk )

 

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Z analizy akt sprawy Sądu Wojewódzkiego w Lublinie, w szczególności postanowienia z dnia 08 lipca 1998 r. o sygn. IV1 Ko 548/96 w przedmiocie zasądzenia odszkodowania na rzecz wnioskodawcy Henryka K. wynikało, że po aresztowaniu został on umieszczony w areszcie UB w Puławach, gdzie bito go rękami  i pałkami po całym ciele, miał przeciętą wargę i wybite zęby. Po przeniesieniu do więzienia na Zamku w Lublinie został umieszczony w przepełnionej celi, pełnej szczurów i robactwa. W czasie śledztwa męczono go w celu wydania członków organizacji niepodległościowej, ujawnienia miejsc spotkań i ukrycia broni: gnieciono mu palce w drzwiach, bito do utraty przytomności, wybito zęby, wiązano ręce i nogi pod kolanami i po pobiciu pałkami i paskami topiono w wiadrze z wodą lub zmuszano do skakania żabką i robienia przysiadów w sposób przekraczający fizyczne możliwości człowieka. Gdy tracił przytomność i padał na podłogę, polewano go lodowatą wodą i kopano po całym ciele. Ustalono, iż w toku śledztwa funkcjonariusze państwa komunistycznego znęcali się fizycznie i psychicznie również nad Zygmuntem R. i Zdzisławem N

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 17 października 2018 r.

 

17. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej w czasie bliżej nieustalonym prawdopodobnie  w okresie od dnia 09 stycznia 1946 r. do kwietnia 1946 r., w Puławach i w innych miejscowościach, województwa lubelskiego, przez funkcjonariuszy z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach i innych jednostek, którzy w celu uzyskania wyjaśnień o określonej treści stosowali przemoc fizyczną w postaci bicia wobec pozbawionego wolności Stanisława Z., w czasie prowadzonego przeciwko niemu śledztwa. ( S 89.2017.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Z analizy akt sprawy wynika, że funkcjonariusze Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach i prawdopodobnie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Lublinie stosowali przemoc fizyczną w postaci bicia wobec pozbawionego wolności Stanisława Z. w czasie prowadzonego przeciwko niemu śledztwa, w celu uzyskania wyjaśnień o określonej treści. W dniu 09 stycznia 1946 r. Stanisław Z. został zatrzymany przez funkcjonariuszy WUBP w Lublinie i pozbawiony wolności oraz osadzony w więzieniu na Zamku w Lublinie. Następnie do dnia 09 kwietnia 1946 r. prowadzono przeciwko niemu śledztwo, po czym skierowano akt oskarżenia. Z treści wyjaśnień złożonych przez pokrzywdzonego podczas rozprawy w dniu 08 maja 1946 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Lublinie wynika, że w toku śledztwa był on bity między innymi przez funkcjonariusza Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach, co miało na celu zmuszenie do składanie wyjaśnień o określonej treści, narzuconej przez przesłuchujących go funkcjonariuszy.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 18 października 2018 r.

 

18. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej pomiędzy dniem 28 października 1946 r., a dniem 12 lutego 1947 r., w Hrubieszowie i Lublinie, województwa lubelskiego, polegającej na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pozostającym w stosunku zależności, zatrzymanym Zygmuntem Ch. przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, którzy w trakcie śledztwa przekroczyli swoje uprawnienia, m. in. bijąc go i łamiąc mu żuchwę, przy czym czyn ten stanowił represję z powodów politycznych. ( S 75.2017.Zk )

Podstawą wszczęcia śledztwa w opisanej sprawie było zawiadomienie o przestępstwie złożone przez syna pokrzywdzonego – Antoniego Ch. oraz jego zeznania w charakterze świadka. Z ich treści wynika, że Zygmunt Ch. był funkcjonariuszem urzedu bezpieczeństwa, jednak z formacji tej uciekł. Następnie został żołnierzem WiN, który w 1946 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Hrubieszowie. Zaś w czasie prowadzonego przeciwko niemu śledztwa był bity przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, którzy złamali mu żuchwę. Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie wyrokiem z dnia 12 lutego 1947 r., wydanym w sprawie o sygn Sr 141/47, skazał go m. in. za przynależność do organizacji WiN na karę śmierci, zamienioną później na dożywotnie więzienie.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 2 listopada 2018 r.

 

19. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej przez funkcjonariusza państwa komunistycznego, prawdopodobnie z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Chełmie, który w dniu 01 lub 02 lipca 1945 r., przekroczył swoje uprawnienia podczas czynności wykonywanych w miejscu zamieszkania nieletniej Danuty W., w ten sposób, że chwycił pokrzywdzoną za szyję, powodując u niej obrażenia skóry poniżej prawego ucha, a także przy użyciu latarki naftowej, spowodował u pokrzywdzonej poparzenie skóry w okolicy kolana prawej nogi, przy czym czyn ten stanowił represję z powodu pokrewieństwa pokrzywdzonej z osobami działającymi w organizacji antykomunistycznej. ( S 39.2018.Zk )

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego było ustne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa oraz przesłuchanie Danuty W. w charakterze świadka. Pokrzywdzona zeznała, że na początku lipca 1945 r., do jej domu we wsi Buza, wtargnęło pięciu funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Zatrzymali oni śpiących w tym czasie na parterze budynku - Eugeniusza i Mikołaja G., natomiast przebywający na górze Antoni G. zdołał zbiec. Następnie jeden z funkcjonariuszy, chcąc uzyskać od nieletniej Danuty W., określone informacje dotyczące zatrzymanych, podszedł do jej łóżka. Funkcjonariusz chwycił pokrzywdzoną za szyję i silnie skręcił jej skórę w okolicach prawego ucha, czym wywołał      u niej ogromny ból. Następnie sprawca ten przystawił latarkę naftową do jej prawej nogi w okolicę kolana, czym spowodował bolesne oparzenie skóry. Jednakże nie uzyskał od Danuty W. żadnych informacji. Funkcjonariusze wyprowadzili braci G. i wraz z zatrzymanym w sąsiednich zabudowaniach Bolesławem K., zaprowadzili ich w stronę pobliskiej miejscowości Olchowiec.

Jak ustalono w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie prowadzone było śledztwo w sprawie dokonanych w latach 1944 - 1946 na terenie pow. chełmskiego, zabójstw Eugeniusza G., Bronisława K. i innych osób, zakończone postanowieniem o umorzeniu wobec niewykrycia sprawców przestępstwa. Jednakże zakres prowadzonego wówczas śledztwa nie obejmował czynu popełnionego wobec pokrzywdzonej Danuty W.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 7 listopada 2018 r.

 

20. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na znęcaniu się fizycznym i psychicznym, w Wytycznie, województwa lubelskiego nad pozbawionym wolności, pozostającym w stosunku zależności i nie mogącym się przeciwstawić członkiem organizacji "Wolność  i Niezawisłość" Longinem S., poprzez bicie go laskami po całym ciele, daty bliżej nieustalonej, w grudniu 1946 r. przez przekraczających swoje uprawnienia, działających w strukturach państwa totalitarnego, posługującego się dla realizacji celów politycznych i społecznych na wielką skalę terrorem, funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie. ( S 1.2018.Zk )

 

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego był protokół przesłuchania w charakterze świadka członka organizacji "Wolność i Niezawisłość" Login S. Pokrzywdzony zeznał m.in., że należał do podziemia niepodległościowego. W grudniu 1946 r. funkcjonariusze UB zatrzymali go w jego domu w Wytycznie, skąd został zabrany do mieszkania jednego z mieszkańców tej miejscowości. Tam bito go laskami po całym ciele,  po czym trafił do więzienia na Zamku w Lublinie, gdzie przebywał sześć miesięcy. Na podstawie materiałów archiwalnych - "Księgi aresztowanych byłego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie" oraz "postanowienia o zwolnieniu" z dnia 5 lutego 1947 r. ustalono, że przeciwko Longinowi S. funkcjonariusze byłego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie prowadzili postępowanie karne, w którym pokrzywdzony pozostawał pod zarzutem popełnienia czynu polegającego na nielegalnej współpracy z organizacją WiN. Wobec niego zastosowano areszt tymczasowy od dnia 19 grudnia 1946 r. do dnia 9 lutego1947 r. Postępowanie karne zostało umorzone w dniu 5 lutego1947 r. "z powodu braku materiałów obciążających". Z zabezpieczonej do śledztwa dokumentacji Urzędu ds. Kombatantów wynikało, że Longin S. w ramach działalności kombatanckiej i doznanych represji od stycznia 1943 r. do lipca 1944 r. był członkiem AL,   od października 1946 r. do grudnia 1946 r. członkiem Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość", od grudnia 1946 r. do lutego 1947 r. był uwięziony za walkę o niepodległość i suwerenność Polski, ponownie od marca 1947 r. do października 1947 r. kontynuował działalność w Zrzeszeniu "WiN". Świadkowie potwierdzali jego członkowstwo w Zgrupowaniu "WiN" obwodu włodawskiego, w oddziałach "Jastrzębia" i "Żelaznego". Longin S. brał m.in. udział w bitwie pod miejscowością Świerszczów, rozbiciu placówki ORMO w Rozkopaczewie w dniu 4 grudnia 1946 r., napadzie na pociąg w Gródku i innych akcjach podziemia niepodległościowego.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 listopada 2018 r.

 

Zbrodnie nazistowskie.

1. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, polegającej na dokonanym w dniu 11 lutego 1944 r. we wsi Szyszki, województwa lubelskiego, zabójstwie Stanisława S., Jana K. i Józefa S. przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego, spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego ( S 19.2018.Zn )

Śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych na mieszkańcach Szyszki wszczęte przez byłą Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Kielcach, a po podjęciu kontynuowane przez obecne struktury pionu śledczego IPN.

W toku prowadzonego śledztwa przesłuchano w charakterze świadka Edwarda Z. Świadek zeznał, iż w listopadzie 1943 r. do Stanisława S. z Guzówki przyjechali Niemcy i przeprowadzili z pokrzywdzonym jedynie rozmowę. Tego samego dnia wieczorem Niemcy przyjechali ponownie. Wtedy wyprowadzili Stanisława S. za stodołę, a następnie go rozstrzelali. Wówczas zamordowani również zostali inni mieszkańcy wsi Jan K., i Józef S.

W sprawie tej przeprowadzono kwerendę w Archiwum IPN w Lublinie oraz zlecono historykowi Oddziałowej Komisji w Lublinie dokonanie ustaleń w zakresie ujawnienia materiałów archiwalnych odnoszących się do opisanych powyżej zdarzeń. Wydano zarządzenie o powierzeniu Komendzie Powiatowej Policji w Łukowie czynności w śledztwie poprzez ustalenie członków rodzin zamordowanych, a następnie przesłuchanie ich na okoliczność zdarzenia jako pokrzywdzonych, ustalenie bezpośrednich świadków zdarzenia lub świadków ze słyszenia oraz przesłuchania ich na okoliczność popełnionego czynu. Podjęte zostały również czynności zmierzające do ustalenia nazwisk funkcjonariuszy żandarmerii w Garwolinie i Żelechowie.

Do akt sprawy dołączono odpisy aktów zgonu Stanisława S., Jana K. oraz Józefa S. Z przedmiotowych dokumentów wynika, iż zdarzenie w następstwie, którego doszło do zgonu pokrzywdzonych, miało miejsce w dniu 11 lutego 1944 r. o godz. 23:00.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć ponieśli pokrzywdzeni jak też pozwalających na identyfikację sprawców zabójstwa.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć ponieśli pokrzywdzeni, jak też pozwalających na identyfikację sprawców zabójstwa.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 21 maja 2018 r.

 

2. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej daty bliżej nieustalonej,    we wrześniu 1943 r., w Lewandowszczyźnie, pow. lubelskiego, polegającej na zabójstwie Jana P., spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego przez funkcjonariusza niemieckiego państwa nazistowskiego, żandarma z posterunku w Bychawie. ( S 25.2015.Zn )

 

Śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych na mieszkańcach Lewandowszczyzny i okolicznych wsi zostało wszczęte przez byłą Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie, a po podjęciu kontynuowane przez obecne struktury pionu śledczego IPN.

W toku prowadzonego śledztwa przesłuchano w charakterze świadków: Henryka N., Stanisława B., Feliksa M. i Władysława F. Z treści ich zeznań wynika, że we wrześniu lub październiku 1943 r. niemieccy żandarmi z Bychawy dokonali zatrzymania kilku mieszkańców wsi Romanów, gmina Bychawa oraz Lewandowszczyzny, gmina Krzczonów. W Lewandowszczyźnie jeden z żandarmów zastrzelił przed domem Jana P., który był chory    i w podeszłym wieku. Pozostałych mężczyzn żandarmi przewieźli do aresztu w Bychawie,     na drugi dzień zostali wywiezieni do obozu na Majdanku.

W toku śledztwa przesłuchano w charakterze świadka Annę L. - córkę Jana P., która wówczas miała trzynaście lat i była bezpośrednim świadkiem zabójstwa ojca, do którego doszło w dniu 02 października 1942 r. Niemcy nadjechali kilkoma furmankami od strony Krzczonowa. Jedna z furmanek z dwoma, nieznanymi jej niemieckimi żandarmami, skręciła w kierunku ich domu usytuowanego na skraju wsi. Obaj Niemcy wpadli do mieszkania, w którym przebywali Jan P., matka świadka Katarzyna, siostra Kazimiera i Anna L. W tamtym czasie ojciec świadka był chory i leżał w łóżku. Jeden z Niemców polecił mu w języku polskim, aby się ubrał i wyszedł z nimi. Przed domem żandarm nieoczekiwanie strzelił ojcu w głowę, a gdy ten upadł, kazał go zakopać. Drugi z żandarmów był zaskoczony takim obrotem sprawy. Po zabójstwie żandarmi oddalili się w stronę wsi. Zdaniem Anny L., ojciec działał w konspiracji. Tego dnia Niemcy zatrzymali również mieszkańców wsi Stanisława F., i Leona C., którzy już nie wrócili, prawdopodobnie ponosząc śmierć w obozie koncentracyjnym na Majdanku.

Marianna R., córka Leona C., urodziła się w 1943 r., o aresztowaniu ojca w październiku 1942 lub 1943 r. oraz zabójstwie sąsiada Jana P., dowiedziała się z opowieści mamy i starszych sąsiadek. Ojciec a także mężczyzna o nazwisku F., i niejaki M., z Romanowa zostali schwytani w czasie łapanki i wywiezieni do obozu koncentracyjnego na Majdanku, skąd wrócił jedynie M. Z tego co świadek wie, jej ojciec został zastrzelony na terenie obozu, gdy dostał ataku padaczki.

Z Urzędu Stanu Cywilnego w Bychawie uzyskano odpis aktu zgonu Jana P., w którym jako datę zgonu wskazano dzień 02 października 1942 r., uznano zatem, że to właśnie tego dnia doszło do jego zabójstwa oraz aresztowania pozostałych pokrzywdzonych. 

Postępowanie dowodowe nie doprowadziło do ustalenia sprawców zbrodni będących przedmiotem śledztwa a nawet rodzaju formacji, do których mieli należeć. Feliks M., zeznał, że aresztował go m.in. żandarm M., z posterunku w Bychawie, który miał być ponadto odpowiedzialny za śmierć Jana P. Tymczasem w oparciu o dostępne źródła historyczne i archiwalne ustalono, że w miejscowości Bychawa posterunek żandarmerii niemieckiej funkcjonował prawdopodobnie tylko w latach 1940 - 1941, a żandarm M., ( Jan Johann M. ) były funkcjonariusz Policji Państwowej we Włodzimierzu Wołyńskim, w okresie okupacji niemieckiej wchodził w skład załogi posterunku żandarmerii niemieckiej w Niedrzwicy Dużej.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 22 maja 2018 r.

 

3. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, polegającej na dokonanym w dniu 21 grudnia 1939 r., w Wólce Starej, województwa lubelskiego, zabójstwie Ignacego A. przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego. ( S 29.2018.Zn )

Śledztwo w sprawie zabójstwa Ignacego A. dokonanego w Wólce Starej zostało wszczęte przez byłą Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie, a po podjęciu kontynuowane przez obecne struktury pionu śledczego IPN.

W toku prowadzonego śledztwa podjęto działania zmierzające do ustalenia świadków zdarzenia oraz odnalezienia osób najbliższych dla pokrzywdzonego. W wyniku tych czynności przesłuchano w charakterze świadka Zofię W., która opierając się na opowiadaniach matki zeznała, że Ignacy A., zamieszkiwał w Wólce Starej, w odległości kilku posesji od jej ówczesnego domu. Był on osobą schorowaną. W grudniu 1939 r. do wsi wkroczyli żołnierze niemieccy z nieustalonej formacji. W tym czasie Ignacy A., wybiegł na drogę, a gdy ich zobaczył przestraszył się i zaczął uciekać, nie reagując na okrzyki.  Wówczas żołnierze otworzyli do niego ogień i zastrzelili, zabijając także jego psa. Więcej informacji w tej sprawie świadek nie posiadała.

W toku opisanych czynności do akt dołączono również wypis z księgi parafialnej, dotyczący Ignacego A., a także wystawiony na jego podstawie akt zgonu stwierdzający, iż śmierć pokrzywdzonego nastąpiła w dniu 21 grudnia 1939 r. Nie zdołano ustalić żadnych osób najbliższych dla pokrzywdzonego, ani innych świadków zdarzenia.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 22 maja 2018 r.

 

 

4. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w dniu 10 października 1944 r., w Konopnicy, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie Stanisława K., przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego. ( S 7.2018.Zn )

Śledztwo w sprawie zastrzelenia Stanisława K. dokonanej w Konopnicy koło Lublina zostało wszczęte przez byłą Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie, a po podjęciu kontynuowane przez obecne struktury pionu śledczego IPN.

Jak ustalono, na podstawie zeznań przesłuchanych świadków oraz odpisu aktu zgonu Stanisława K., w dniu 5 stycznia1944 r., do Konopnicy przybył oddział żandarmów niemieckich z policjantem polskim. Przybyli funkcjonariusze aresztowali we wsi wybranych mieszkańców. Jako ostatni aresztowany miał być Władysław G. W czasie tej akcji przechodzący przez wieś Stanisław K., spostrzegł funkcjonariuszy niemieckich i podjął próbę ucieczki. Uciekającego mężczyznę spostrzegli Niemcy, którzy zaczęli w jego kierunku strzelać. Jeden z oddanych strzałów trafił Stanisława K. w głowę. W dniu 07 stycznia 1944 r. zwłoki pokrzywdzonego pochowano na cmentarzu w Konopnicy.

W toku postępowania nie ustalono z jakiej formacji pochodzili Niemcy. Ustalono jedynie,     że Niemców było około dziesięciu. Nie zdołano również ustalić funkcjonariusza okupanta niemieckiego, który oddał śmiertelny strzał w kierunku Stanisława K.

W celu ustalenia okoliczności popełnienia zastrzelenia pokrzywdzonego przeprowadzono szereg czynności procesowych i pozaprocesowych ukierunkowanych zwłaszcza na ustalenie innych świadków przedmiotowej zbrodni oraz jej sprawców. Jednak czynności te nie przyniosły pozytywnego rezultatu.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 24 maja 2018 r.

 

 

5. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej w dniu 2 października 1943 r., we wsi Lewandowszczyzna, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie Jana P., spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego przez funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego, najprawdopodobniej żandarmów z posterunku   w Bychawie. ( S 25.2018.Zn )

W toku prowadzonego śledztwa przesłuchano w charakterze świadków osoby, które bezpośrednio widziały zabójstwo Jana P., w tym osoby dla niego najbliższe. Z treści ich zeznań wynika, że w październiku 1943 r. niemieccy żandarmi z Bychawy dokonali zatrzymania kilku mieszkańców wsi Romanów, gmina Bychawa oraz Lewandowszczyzny, gmina Krzczonów. W tej drugiej wsi jeden z żandarmów zastrzelił przed domem Jana P., który był chory i w podeszłym wieku. Pozostałych mężczyzn żandarmi przewieźli do aresztu w Bychawie, a następnie na drugi dzień wywieźli do obozu na Majdanku.

Przesłuchana w charakterze świadka córka Jana P. - Anna L. zeznała, że była bezpośrednim świadkiem zabójstwa ojca, do którego doszło w dniu 2 października 1943 r. Niemcy nadjechali kilkoma furmankami od strony Krzczonowa. Jedna z furmanek z dwoma, nieznanymi jej niemieckimi żandarmami skręciła w kierunku ich domu usytuowanego na skraju wsi. Obaj Niemcy wpadli do mieszkania, w którym przebywali Jan P., matka Katarzyna, siostra Kazimiera i właśnie Anna L. Natomiast siostra Zofia i brat Stanisław zdołali wcześniej uciec do lasu. W tamtym czasie ojciec Anny L. był chory i leżał w łóżku. Jeden z Niemców polecił mu w języku polskim, aby się ubrał i wyszedł z nimi. Przed domem żandarm nieoczekiwanie strzelił ojcu w głowę, a gdy ten upadł, kazał go zakopać. Drugi z żandarmów był zaskoczony takim obrotem sprawy i zapytał po co zabijał, skoro on nie był nic winien. Po zabójstwie żandarmi oddalili się w stronę wsi. Zdaniem Anny L., ojciec działał w konspiracji, gdyż w nocy często ktoś pukał do ich okien. Tego dnia Niemcy zatrzymali również mieszkańców wsi Stanisława F., i Leona C., którzy już nie wrócili do swoich domów, prawdopodobnie ponosząc śmierć w obozie koncentracyjnym na Majdanku.

Siostra Anny L. - Zofia P. - potwierdziła, że nie widziała zabójstwa ojca, gdyż wcześniej razem z bratem Stanisławem schroniła się w lesie. Do zdarzenia tego doszło w październiku 1943 r. W godzinach przedpołudniowych usłyszała hałas i nastąpiło poruszenie we wsi. Według świadka Niemcy nadjechali od strony Bychawy, samochodem i furmanką. Podczas zamieszania wraz z bratem uciekła z domu. Po około 20-30 minutach usłyszała strzał i wszystko się uspokoiło. Kiedy wracała do domu od sąsiadki dowiedziała, że tato został zastrzelony. Zofia P., uważała, że Jan P., został zabity z powodu pomocy udzielanej partyzantom. Potwierdziła również zatrzymanie przez Niemców Leona C., który nie wrócił już do domu.

Żaden z przesłuchanych w sprawie świadków nie był w stanie wskazać sprawcy zabójstwa Jana P. W związku z tym zaszła konieczność zakończenia śledztwa w dniu 25 maja 2018 r.

 

 

6. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, do której doszło w dniu 18 kwietnia 1944 r., w miejscowości Mizary, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie Władysława R., przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego. ( S 20.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie zabójstwa Władysława R. w miejscowości Mizary, w dniu 18 kwietnia 1944 r. W toku prowadzonego śledztwa przesłuchano w charakterze świadków Józefa O., Władysława R. i Ryszarda Ś. W oparciu o treść ich zeznań ustalono, iż w dniu zdarzenia do wsi Mizary przyjechała ekspedycja karna zorganizowana przez starostę z Garwolina. Niemcy dokonali przeszukania wsi celem ujawnienia inwentarza żywego, który nie był wcześniej władzom zgłaszany. Znaleziony inwentarz był zabierany. Podczas rewizji na posesji Władysława R., pies wskazał, iż w oborze pod stertą obornika znajdują się zabite zwierzęta. Ujawniono wówczas cztery lub pięć zabitych świń. Następnie jeden z Niemców zaprowadził Władysława R. za stodołę i tam strzelił rolnikowi w plecy. W dniu 18 kwietnia 1944 r. dokonano również zatrzymania wielu mieszkańców wsi, którzy przewiezieni zostali do Garwolina. Tam zatrzymanych zmuszano do ciężkiej pracy lub przewożono na roboty przymusowe na teren III Rzeszy. Nadto żandarmi niemieccy na posesji Władysława R. ujawnili trzodę, której wcześniej gospodarz nikomu nie zgłosił. Władysław R. został rozstrzelany na terenie swojej posesji.

Nadto w toku prowadzonego postępowania przesłuchana została w charakterze świadka Genowefa R. Kobieta wskazała, iż nie była świadkiem zdarzenia lecz o jego przebiegu dowiedziała się od teściowej, matki zabitego. Władysław R. miał zabić na swoim podwórku świnię. Zdarzenie przez lornetkę zaobserwował żołnierz niemiecki. Po pewnym czasie na posesję przyjechali Niemcy. Zabrali zabite zwierzę oraz żyjące świnie, blachę na mieszkanie   i drewniane bale. Jeden z nich wyprowadził Władysława R. za stodołę i tam go zastrzelił.

W toku czynności uzyskanych w drodze rozpytania mieszkańców wsi ustalono, iż informację o zdarzeniu może posiadać Kazimierz Ś. Wobec powyższego zlecono przesłuchanie wymienionego. Kazimierz Ś., zeznał, iż w połowie kwietnia 1944r. wieś Miziary gdzie wówczas zamieszkiwał została otoczona przez Niemców, którzy zabierali osoby na roboty     do Niemiec. Został wylegitymowany i jako osoba zatrudniona zwolniony. Po powrocie do domu dowiedział się o zabójstwie Władysława R. Powodem zdarzenia było zabicie i ukrycie przez pokrzywdzonego świni. Rozkaz miał wydać starosta Garwoliński.

Na podstawie odpis aktu zgonu Władysława R. potwierdzono, iż zdarzenie w następstwie którego doszło do zgonu pokrzywdzonego miało miejsce w dniu 18 kwietnia 1944 r. o godz. 9:00.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 16 czerwca 2018 r.

 

 

7. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w dacie bliżej nieustalonej najprawdopodobniej zimą z 1942 na 1943 r., w Jagodnie, województwa lubelskiego, polegającej na rozstrzelaniu 18 osób mieszkańców tej miejscowości i aresztowaniu kilkudziesięciu innych mieszkańców. ( S 17.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie rozstrzelania Jana B. oraz aresztowania kilkudziesięciu osób ze wsi Jagodno przez żandarmerię niemiecką. Jak ustalono do zbrodni miało dojść zimą z 1942 na 1943 r., jednak dokładnej daty świadkowie nie byli w stanie wskazać. W toku postępowania przesłuchano w charakterze świadka Stanisława W., który nie wskazał dokładnie kto spośród funkcjonariuszy niemieckiego państwa dopuścił się popełnienia czynów na szkodę mieszkańców wsi Jagodno. Jednakże przesłuchane w sprawie inne osoby, a mianowicie Kazimierz S., Stefan C., Stanisław C., Czesław C., Aleksander Ł. zeznały,  iż sprawcami zbrodni byli najprawdopodobniej żandarmi z Żelechowa i Garwolina.

Z ich relacji procesowych złożonych przez te osoby wynikało, iż w dniu zdarzenia żandarmi w godzinach porannych przyjechali w okolice wsi. Samochody pozostawili w lesie, a następnie pieszo weszli do wsi. Część mieszkańców zdołała zbiec. Niemcy strzelali do uciekających. Podpalali zabudowania gospodarcze. Zamordowani wówczas zostali Bronisław C., Władysław S., Bolesław D., Helena K., Jan S., Maria G., Jan K., Kazimierz C., Eugeniusz C. oraz trzyletni Zenon K. Nadto żandarmi dokonali spalenia zabudowań gospodarczych należących do Jana K., Bolesława D., Marii G. i Stefanii P. W dniu zdarzenia Niemcy zamordowali także 8 partyzantów o nieznanych danych personalnych, którzy stacjonowali we wsi.

Siostra zamordowanego Bronisława C. – Natalia B. zeznała, iż z uwagi na swój wiek, nie wszystko z czasów wojny dobrze zapamiętała. Jej brat Bronisław C., który wówczas miał 16 lat, został zastrzelony przez Niemców na polu za stodołą podczas podjętej próby ucieczki. Wraz z nim zginęli stryjeczni bracia Kazimierz C. i Eugeniusz C. Sprawcami czynu byli nieznani Niemcy, którzy stacjonowali w Żelechowie. W dniu zdarzenia przyjechali oni do wsi. Jadąc przez wieś, a następnie idąc wśród jej zabudowań strzelali do ludzi oraz palili budynki. Mieszkańcy wsi byli zabijani bez powodu podczas ucieczki lub w swoich zabudowaniach gospodarczych. Świadek zaznała, iż zapamiętała nazwiska ofiar Jana S. i Bolesława S., którzy mieli zostać zabici na progu własnego domu.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na dokładne odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć ponieśli pokrzywdzeni, jak również pozwalających na identyfikację sprawców zabójstw. W związku z tym zaszła konieczność zakończenia śledztwa w dniu 18 czerwca 2018 r.

 

8. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej daty bliżej nieustalonej, wiosną 1943 r., w miejscowości Sobianowice, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie 17 osób narodowości żydowskiej, spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 9.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie zastrzelenia przez Niemców, wiosną 1943 r., siedemnastu osób narodowości żydowskiej, w miejscowości Sobianowice, w powiecie lubelskim. W okresie międzywojennym we wsi Sobianowice, właścicielem młyna był mężczyzna narodowości żydowskiej o nazwisku B. W czasie okupacji niemieckiej rodzina B. składała się z jego żony i kilkorga dzieci. Wtedy młynem zarządzał Polak wyznaczony przez Niemców. Po przejęciu młyna należącego wcześniej do rodziny B., osoby narodowości żydowskiej nadal tam mieszkały. Jednak w późniejszym okresie, cała rodzina wyjechała w nieustalone miejsce, najprawdopodobniej do Lublina. Po pewnym czasie mężczyzna o nazwisku B., z bliższą oraz dalszą rodziną, ponownie pojawił się w Sobianowicach i zaczął się tam ukrywać przed Niemcami. Razem z nim ukrywać się mieli: jego żona, ich dwie córki, jego brat oraz znajomi bądź krewni z żonami i dziećmi. Świadkowie zeznali, iż wszystkich razem miało być około 16 - 17 osób, w tym 5 - 6 mężczyzn i tyle samo kobiet oraz dzieci. Jedną z ukrywających się osób narodowości żydowskiej miał być adwokat o nazwisku S., z żoną i synem, innym był krawiec z żoną, synem i córką o imieniu Topka oraz mężczyzna o imieniu Berek z żoną. Osoby narodowości żydowskiej pracowały we wsi i unikały Niemców. W czasie bliżej nieustalonym, najprawdopodobniej wiosną 1943 r., do Sobianowic przybyło dwóch umundurowanych Niemców, mieli to być żandarmi. Niemcy zebrali wszystkie ukrywające się osoby narodowości żydowskiej i przeprowadzili je w kierunku lasu. Podczas drogi za pędzącymi ludźmi nie nadążyła starsza kobieta, którą pozostawiono przy moście. W lesie napastnicy wszystkich zatrzymanych zastrzelili. W drodze powrotnej jeden z Niemców zastrzelił także kobietę, pozostawioną wcześniej przy moście. Następnie Niemcy polecili mieszkańcom wsi zakopanie zwłok zamordowanych osób. Po wojnie krewny rodziny B. przeniósł szczątki  zamordowanych na cmentarz, najprawdopodobniej do Lublina.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na dokładne odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć ponieśli pokrzywdzeni jak też pozwalających na identyfikację sprawców zabójstwa.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 21 czerwca 2018 r.

 

 

9. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w dniu 4 czerwca 1943 r., w Brzezinach, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwach sześciu osób narodowości polskiej, a mianowicie: Feliksa G., Feliksa P., Walerii K., Teodozji K., Janiny K., Bolesława K., przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego. ( S 6.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie rozstrzelania w dniu 4 czerwca 1943 r. przez Niemców sześciu osób narodowości polskiej, mieszkańców wsi Brzeziny koło Lublina, tj. Feliksa G. - lat 26, Feliksa P. - lat 25, Walerii K. – lat 56, Teodozji K. – lat 26, Janiny K. – lat 23 i Bolesława K. – lat 59. Jak ustalono, na podstawie zeznań przesłuchanych świadków oraz skróconych odpisów aktów zgonu pokrzywdzonych, w dniu 4 czerwca 1943 r. do wsi Brzeziny i Zawadów przybył, nieustalony stacjonujący najprawdopodobniej w Łańcuchowie, oddział umundurowanych Niemców. Z nieustalonych przyczyn jeden z Niemców zastrzelił napotkanych na drodze Feliksa G. i Feliksa P. Inna grupa Niemców weszła w tym czasie do zabudowań rodziny K., gdzie żandarmi niemieccy zastrzelili: Walerię K. i jej dwie córki: Janinę K. oraz Teodozję K. Zwłoki zamordowanych kobiet pozostawiono w mieszkaniu, które Niemcy podpalili. W tym czasie z domu Niemcy wyprowadzili także Bolesława K. i zastrzelili go pod przydrożnym drzewem.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 26 czerwca 2018 r.

 

 

10. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w dacie bliżej nieustalonej w maju 1942 r., w miejscowości Oleśniki, województwa lubelskiego, polegającej na pozbawieniu życia czteroosobowej rodziny narodowości żydowskiej o nieustalonej tożsamości oraz usiłowania pozbawienia życia Wawrzyńca S., przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego. ( S 92.2017.Zn )

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego było pisemne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożone przez Andrzeja L. Przesłuchany następnie w charakterze świadka Andrzej L. zeznał, iż w miejscowości Oleśniki w domu jego dziadka Wawrzyńca S., mieszkała rodzina żydowska o nieznanym nazwisku. Rodzina ta składała się  z małżonków: Jankiela i Bubki oraz ich trójki dzieci o imionach Manaś, Małka i Kałmyk. W dacie dokładnie nieustalonej, prawdopodobnie w dniu 19 maja 1942 r., na posesję jego dziadka w Oleśnikach przybyli nieustaleni funkcjonariusze państwa niemieckiego. Strzałami z broni palnej pozbawili życia rodzinę narodowości żydowskiej oraz usiłowali pozbawić życia jego dziadka Wawrzyńca S. Śmierci uniknęła dziewczynka o imieniu Małka, gdyż w tym czasie przebywała w pobliskim folwarku. Zawiadamiający, urodzony kilkadziesiąt lat po wojnie, o przebiegu zdarzenia wiedział jedynie z przekazów rodzinnych. Nie potrafił opisać szczegółowo okoliczności zdarzenia. Według jego relacji Niemcy chcieli zabić również dziadka za pomoc w ukrywaniu rodziny żydowskiej. Nie potrafił powiedzieć, czy do członków jego rodziny zostały oddane strzały. Z przekazów rodzinnych dowiedział się, że Niemcy chcieli ich zabić, w szczególności dziadka.

W toku prowadzonego śledztwa przesłuchano w charakterze świadka najstarszą córkę Wawrzyńca S. - Czesławę B. Świadek zeznała, że w dacie zdarzenia miała 11 lat. W czasie wojny rodzina żydowska wynajmowała część domu, w którym mieszkała wraz z ojcem Wawrzyńcem S. i macochą – Katarzyną S. Jej przyrodnimi siostrami były Stanisława S. i Marianna S. W zajmowanym przez rodzinę żydowską pokoju prowadzony był sklep.           W maju 1942 r. funkcjonariusz gestapo zabili małżonków Jankiela i Bubkę oraz ich dzieci Manasia i Kałmyka. Córka małżonków – Małka uniknęła śmierci, ponieważ nie było jej w domu. Świadek nie znała nazwiska rodziny żydowskiej, ani nie potrafiła podać innych okoliczności, które mogłyby doprowadzić do ustalenia ich tożsamości.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 6 lipca 2018 r.

 

11. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej w dniu 12 lutego 1943 r., w miejscowości Chudowola, województwa lubelskiego, polegającej na pozbawieniu życia rodziny B. - Feliksa, Amelii, Stanisławy i Władysławy, przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego. ( S 14.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła śledztwo w sprawie zabójstwa rodziny B. - tj. Feliksa, Amelii, Stanisławy i Władysławy  w miejscowości Chudowola, do którego doszło w dniu 12 lutego 1943 r.

W toku prowadzonego postępowania przesłuchana w charakterze świadka została Marcela B. Kobieta wskazała, iż o przebiegu wydarzeń dowiedziała się od córki, która była ich bezpośrednim świadkiem. Do wsi Chudowola na siedmiu furmankach przyjechali Niemcy, najprawdopodobniej żandarmi z Michowa. Otoczyli oni zabudowania czterech rodzin, a następnie udali się do domu Feliksa B. Mężczyzna miał uciec z terenu III Rzeszy, gdzie został wywieziony do pracy przymusowej. Feliks B. ukrył się w stodole, a następnie podjął próbę ucieczki, podczas której został zastrzelony. Po identyfikacji zwłok, Niemcy zabili osoby znajdujące się w domu. W ten sposób śmierć poniosły: żona Feliksa B. - Amelia B., jego siostra – Stanisława oraz bratowa Władysława. Świadek nie potrafiła określić sprawców zbrodni, zaznaczyła jednak, że doszło do niej w dniu 12 lutego 1943 r.

Data popełnienia czynu została potwierdzona uzyskanymi skróconymi odpisami aktów zgonu osób zamordowanych. Wynikało z nich, iż zdarzenie miało miejsce w dniu 09 lutego 1943 r., a zmarłymi wówczas byli odpowiednio: Feliks B. - lat 36, Amelia B. - lat 38, Władysława B. - lat 42 i Stanisława B. - lat 33.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 12 sierpnia 2018 r.

 

 

12. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej najprawdopodobniej  wiosną 1944 r., w miejscowości Kolonia Ciężkie, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie chłopca narodowości żydowskiej, spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez żandarmów niemieckich. ( S 66.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie zabójstwa chłopca narodowości żydowskiej, dokonanego przez żandarmów niemieckich, do którego doszło wiosną 1944 r., w miejscowości Kolonia Ciężkie, powiatu łukowskiego. Przesłuchana w charakterze świadka Stanisława R. zeznała, iż jej matka w okresie okupacji jeździła do wsi Ciężkie, gdzie kupowała żywność dla całej rodziny. Wiosną w 1944 r. podczas jednej z wizyt była świadkiem zamordowania przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego chłopca narodowości żydowskiej. Jeden z rolników wsi ukrywał, przez okres okupacji niemieckiej, w swoich zabudowaniach żydowskiego chłopca. Jednocześnie wytwarzał on nielegalnie alkohol. Wiosną 1944 r. do jego zabudowań mieszkalnych przyszli żandarmi niemieccy. Rolnik obawiając się oskarżenia o nielegalną produkcję alkoholu wydał w ich ręce ukrywanego chłopca. Zatrzymany został zabity na miejscu.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na dokładne odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć poniosła osoba narodowości żydowskiej jak też pozwalających na identyfikację sprawców zabójstwa.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 15 października 2018 r.

 

 

13. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej w dniu 03 lutego 1943 r.,  w miejscowości Chudowoli, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie rodziny B. tj. Feliksa, Amelii, Stanisławy i Władysławy, spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego przez funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego, najprawdopodobniej żandarmów. ( S 15.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie zabójstwa rodziny B., tj. Feliksa, Amelii, Stanisławy i Władysławy w miejscowości Chudowoli, powiatu lubartowskiego, do którego doszło w dniu 03 lutego 1943 r. Na podstawie materiałów archiwalnych ustalono również okoliczności związanych z  zabójstwem, jesienią 1939 r. w miejscowości Potok, powiat Janów Lubelski, 22 osób cywilnych, tj. 16 mężczyzn, 4 kobiet i 2 dzieci o nieustalonych danych personalnych. Zbrodni tych mieli dopuścić się funkcjonariusze żandarmerii z pobliskiego posterunku.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na dokładne odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć ponieśli pokrzywdzeni jak też pozwalających na identyfikację sprawców zabójstwa.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 19 października 2018 r.

 

 

14. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej najprawdopodobniej we wrześniu 1943 r., w miejscowości Siedliska, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie mieszkańców tej miejscowości, spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 65.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie zastrzelenia przez Niemców we wrześniu 1943 r. kilku mieszkańców miejscowości Siedliska, pow. Łuków. Przesłuchani w charakterze świadków Mieczysław M., Mieczysław S., Kazimierz K., Zdzisław B., Edmund P., Zdzisław M. i Eugeniusz Ś. stwierdzili, iż w miejscowości Siedliska zabite zostały osoby z rodziny M. – Józef M., jego żona Aleksandra i syn Aleksander. Czynów mieli dopuścić się żołnierze pozostający w służbie niemieckiej, świadkowie wskazują również na formację ukraińską lub Rosjan w służbie niemieckiej. Przesłuchane w sprawie osoby wskazują różną datę zdarzenia, od zimy 1942 r. do września 1943 r. Nikt z przesłuchanych w sprawie świadków nie był w stanie imiennie zidentyfikować sprawców zbrodni.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na dokładne odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć ponieśli mieszkańcy miejscowości Siedliska jak też pozwalających na identyfikację sprawców zabójstwa.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 5 listopada 2018 r. 

 

 

15. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionych najprawdopodobniej jesienią 1942 r., w Kozicach Dolnych, województwa lubelskiego, polegających na zabójstwie osób narodowości żydowskiej z rodzin o nazwisku B. i S. ( S 56.2018.Zn )

Podstawą podjętych czynności były materiały przekazane przez byłą Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie i zeznania świadków Jana J. i Jana B. W ten sposób ustalono, że jesienią 1942 r. do wsi Kozice Dolne przybył w towarzystwie Ukraińca, ubrany w niebieski mundur, Niemiec, który sprawdzał wykonanie kontyngentu zboża i żywca. W tym czasie przez wieś szła składająca się: z mężczyzny, z kobiety i z trojki dzieci,  nieustalona rodzina żydowska. Po spostrzeżeniu osób narodowości żydowskiej Niemiec zatrzymał ich, a następnie polecił mieszkańcom Kozic wykopanie w pobliżu rzeki dołu. Funkcjonariusz państwa niemieckiego ustawił zatrzymanych, jednego za drugim i strzelił       w ich kierunku z broni palnej. W ten sposób jednym strzałem pozbawił życia kilka osób. Leżących w dole, którzy dawali oznaki życia żandarm dobijał strzałami z pistoletu, po czym zawłoki zamordowanych przysypano ziemią. Jak wynika z relacji mieszkańców wsi zamordowana rodzina żydowska miała pochodzić z Głuska.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na dokładne odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć ponieśli pokrzywdzeni jak też pozwalających na identyfikację sprawców zabójstwa.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 14 listopada 2018 r. 

 

 

16. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionych w dniu 28 kwietnia1944 r., w miejscowości Kozice Górne i Kozice Dolne, województwa lubelskiego, w postaci zabójstw Zenona K., Stanisława W., Mariana W. i Stanisława W. z ludności cywilnej obszaru okupowanego. ( S 57.2018.Zn )

Podstawą podjętych czynności były materiały przekazane przez byłą Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie. Jak ustalono, na podstawie zeznań przesłuchanych świadków oraz skróconych odpisów aktów zgonu pokrzywdzonych, do zabójstw doszło w dniu 28 kwietnia 1944 r. W godzinach porannych wieś Kozice i sąsiednią Borkowszczyznę otoczył około 200 - osobowy oddział niemiecki, uzbrojonych w lekką broń pancerną. Funkcjonariusze ubrani byli w niebieskie i zielone mundury. W skład tego zgrupowania wchodził także oddział Ukraińców w służbie niemieckiej, w czarnych mundurach. We wsi Kozice funkcjonariusze niemieckiego państwa okupacyjnego chodząc od domu do domu przeprowadzali rewizje, w przebiegu których rabowali bydło, żywność i inne wartościowe rzeczy. Mieszkańców zganiano na łąkę, gdzie Niemcy wybrali kilkunastu młodych mężczyzn, których wywieźli na roboty przymusowe. Pozostałych zebranych zwolniono do domów. We wsi Borkowszczyzna funkcjonariusze państwa niemieckiego legitymowali mieszkańców, a po przejściu wsi dokoła ustawili posterunki i patrolowali całą wieś. Na pewnym etapie akcji, w okolicach miejscowości Kozice napastnicy zatrzymali trzech mieszkańców Borkowszczyzny: Zenona K., Stanisława W. i Mariana W., których   rozstrzelano w pobliskim lesie.

Tego samego dnia do krewnych mieszkających w Kozicach udał się mieszkaniec Kolonii Felin - Stanisław W. Stanisław W. widząc Niemców chciał wrócić do swojego domu. Następnie napastnicy widząc Stanisława W. zaczęli do niego krzyczeć, aby się zatrzymał. Ten jednak się nie zatrzymał. Wówczas funkcjonariusze państwa niemieckiego strzelili w jego kierunku i ranili go w nogę. Po chwili do rannego Stanisława W. podszedł Niemiec, który miał go wcześniej postrzelić i strzelił mu z pistoletu w twarz. Oddział ten opuścił zajęte pozycje nagle, tego samego dnia około godziny 16.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na dokładne odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć ponieśli pokrzywdzeni jak też pozwalających na identyfikację sprawców zabójstwa.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 15 listopada 2018 r. 

 

 

17. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej w nieustalonym okresie od 24 czerwca 1940 r. do 7 stycznia 1941 r., w Lublinie, województwa lubelskiego, w Hamburgu i w innych miejscowościach III Rzeszy, polegającej na pozbawieniu wolności i przesiedleniu Aleksandra K. z ludności cywilnej obszaru okupowanego. ( S 58.2018.Zn )

Podstawą podjętych czynności były materiały przekazane przez byłą Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie i zeznania córki pokrzywdzonego - Aleksandra K. Świadek złożyła relację procesową, z której wynikało, że w dniu 24 czerwca 1940 r. ojciec został pozbawiony wolności w ulicznej łapance na terenie Lublina. Następnie miał być wywieziony do Obozu Koncentracyjnego w Oranienburgu, gdzie przebywał przez miesiąc,   po czym skierowano go na roboty przymusowe przy osuszaniu bagien w okolicy Hamburga. Podstawą zatrudnienia Polaków nie była w tych przypadkach umowa o pracę, a skierowanie wystawione przez Arbeitsamt. Następstwem opisanej sytuacji był praktycznie bezterminowy pobyt polskich robotników w Rzeszy. Od pracy w Niemczech, wywiezionych mogła wybawić jedynie choroba. Faktyczny czas pracy zatrudnionych w rolnictwie niemieckim robotników przymusowych kształtował się w granicach od 13 do 16 godzin na dobę. Niejednokrotnie praca ta odbywała się również w niedziele i święta. Za tę pracę Polacy otrzymywali wynagrodzenie w wysokości od 12 do 25 marek miesięcznie. Dotkliwe dla wywiezionych były przy tym trudności z wyżywieniem. Żywność otrzymywali oni w miejscu zatrudnienia i często była ona niskiej jakości, a nawet zepsuta. Teoretycznie robotnicy przymusowi mogli kupić sobie żywność za zarobione pieniądze, lecz otrzymywane wynagrodzenia były tak niskie, że faktycznie na to nie wystarczały.

W styczniu 1941 r. rodzina Aleksandra K. została powiadomiona przez gestapo z Lublina o jego śmierci, która miała nastąpić w dniu 7 stycznia 1941 r.

W toku prowadzonego śledztwa nie zdołano ustalić innych dowodów, które pozwoliłyby na dokładne odtworzenie przebiegu zdarzenia, w następstwie którego śmierć poniosła Aleksandra K. jak też pozwalających na identyfikację sprawców zabójstwa.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 listopada 2018 r. 

 

 

Inne zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości i zbrodnie wojenne.

 

1. Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa, polegającej na zabójstwach szesnastu funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i dwudziestu ośmiu osób cywilnych, dokonanych przez członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, w dniu 25 marca 1945 r. w Kryłowie, województwa lubelskiego. ( S 9.2015.Zi )

W toku prowadzonego postępowania ustalono, że w dniu 1 czerwca 1940 r., rozkazem Komendanta Żandarmerii Dystryktu Lubelskiego majora Hanzoga, w Kryłowie powołany został posterunek tak zwanej pomocniczej policji ukraińskiej. Obsada posterunku początkowo wynosiła 4 osoby, zaś docelowo miała wynosić 10. Wśród nich znajdował się ówczesny mieszkaniec Kryłowa Piotr ( Pietia ) M. Funkcjonariusze policji pomocniczej ściśle współpracowali z okupantem hitlerowskim. Po wkroczeniu wojsk radzieckich na teren Lubelszczyzny w 1944 r. funkcjonariusze posterunku wstąpili do Ukraińskiej Powstańczej Armii. W dniu 25 marca 1945 r., we wczesnych godzinach rannych do Kryłowa przybył oddział UPA dowodzony przez Mariana Ł. ps. „Jahoda” lub „Czernik”, który zajął wieś wystawiając posterunki na jej obrzeżach. Członkowie UPA przebrani w mundury Armii sowieckiej podeszli pod posterunek Milicji Obywatelskiej. Wprowadzili w błąd funkcjonariuszy MO udając żołnierzy sowieckich eskortujących rzekomo zatrzymanego, którym był Piotr M. Działając w błędzie, co do tożsamości członków UPA, funkcjonariusze MO wpuścili ich do pomieszczeń posterunku. Sprawcy obezwładnili wszystkich milicjantów znajdujących się na terenie posterunku, skrępowali im ręce i kazali położyć się na podłodze   w pozycji „na brzuchu”. Sprawcy do posterunku wprowadzili mjr Stanisława B., pseudonim „Ryś”, dowódcę Batalionów Chłopskich z okresu II wojny światowej, zatrzymanego wcześniej w jednym z domostw w Kryłowie. Został on postawiony w rogu sali, zdjęto mu płaszcz i buty a następnie znęcano się nad nim bijąc po twarzy. Leżących na podłodze i skrępowanych funkcjonariuszy MO sprawcy rozebrali z odzienia i butów. Następnie dokonali na nich egzekucji, zabijając strzałami z broni palnej 16 milicjantów. Rannych dobijano. Jeden z funkcjonariuszy, który przeżył, rozpoznał czterech sprawców z imienia i nazwiska, wśród nich wspomnianego Piotra M. Świadek stwierdził, iż spośród napastników był on najaktywniejszy. Nadto na terenie wsi członkowie UPA dokonali kolejnych zabójstw, tym razem 28 cywilnych mieszkańców Kryłowa. Pozbawili ich życia strzałami z broni palnej. Następnie pod posterunek podjechały furmanki, powożone przez zmuszonych do tego, polskich gospodarzy. Sprawcy na furmanki załadowali zatrzymanych, skrępowanych mieszkańców Kryłowa. Na jednej z furmanek umieszczony został mjr Stanisława B. Jak zeznał jeden ze świadków, mjr Stanisława B. leżał na słomie na furmance konwojowanej przez czterech członkowie UPA. Jest to ostatnia dostępna, bezpośrednia relacja dotycząca losów mjr Stanisława B. Miał on – jak wynika z późniejszych, zasłyszanych przez poszczególnych świadków przekazów - być przez pewien czas przetrzymywany przez członków UPA w warunkach urągających godności ludzkiej. W takich warunkach został  w bestialski sposób zamordowany w nieustalonym dotąd miejscu. Prawdopodobnie do zabójstwa doszło we wsi Liski Waręskie lub Uhrynów.

W toku prowadzonego śledztwa zapoznano się z szeregiem dokumentów archiwalnych w szczególności aktami postępowań karnych, dokumentami sporządzonymi przez MBP, WUBP, UBP i KBW oraz publikacjami naukowymi dotyczącymi działalności UPA na terenie powiatu hrubieszowskiego. Czynności te zmierzające do ujawnienia osobowych źródeł dowodowych, pozwoliły na ustalenie aktualnego miejsca zamieszkania szeregu osób, które zamieszkiwały w Kryłowie i w okolicach. Osoby te przesłuchane zostały w charakterze świadków. W ramach międzynarodowej pomocy prawnej wystąpienie z wnioskiem o dokonanie czynności śledczych na terytorium Niemiec i Ukrainy zmierzających do ustalenia czy Piotr M. żyje i ewentualnie wskazania jego aktualnego miejsca zamieszkania. W tym zakresie nie zdołano ujawnić jakiegokolwiek materiału dowodowego, który pozwoliłby na stwierdzenie, iż Piotr M.  nie żyje. Nie ustalono także aktualnych losów mieszkańców wsi Kryłów, którzy współdziałali w zabójstwie.

W śledztwie ustalono, iż Marian Ł. zginął w dniu 17 września 1945 r. podczas potyczki z Wojskiem Polskim we wsi Żniatyn. Aleksander W. ps. „Huczawa” - żołnierz sotni Jahody, skazany został przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie w dniu 31 grudnia 1948 r., na karę śmierci, a następnie wraz z aktami sprawy deportowano go do ZSRR. Aleksander W. został oskarżony o udział w mordzie w Kryłowie.

W związku z pismem Janusza R., w którym poinformował o prawdopodobnym miejscu pochowania zwłok zamordowanego Stanisława B. pseudonim „Ryś” dokonano oględzin obszaru lasu państwowego Nadleśnictwa Mircze oraz przeprowadzono badania metodą chemiczną zawartości fosforanów w glebie w miejscach ujawnionych podczas czynności oględzin. Celem tych badań było stwierdzenie czy w jamach wskazanych w odczycie georadaru znajdują się szczątki organiczne. Czynności te dały wynik negatywny. W śledztwie w dalszym ciągu kontynuowane są czynności zmierzające do ustalenia bezpośrednich lub pośrednich świadków zdarzenia, do których następnie odbierane są relacje procesowe. Na bieżąco weryfikowanie i sprawdzane są informacje o miejscach prawdopodobnego pochówku zamordowanego Stanisława B. Nadto przeprowadzono weryfikacje materiału archiwalnego uzyskanego z Archiwum Państwowego w Lublinie w zakresie przedmiotu prowadzonego śledztwa.

Ponownie dokonano badań przy pomocy georadaru, których wynik również tym przypadku był negatywny. Wobec bezskuteczności tych przedsięwziąć, Sąd Rejonowy  w Hrubieszowie, działając na wniosek prokuratora Oddziałowej Komisji w Lublinie, uznał Piotra M. za zmarłego, przyjmując jako datę śmierci dzień 26 lutego 1946 r. Tego dnia najprawdopodobniej zginął on w starciu zbrojnym z jednostkami NKWD.

W dniu 29 grudnia 2017 r. zakończono śledztwo w sprawie i umorzono postępowanie karnego przeciwko ustalonemu sprawcy czynów – Piotrowi M., wobec stwierdzenie jego śmierci, przyjmując – za Sądem Rejonowym w Hrubieszowie – jako datę śmierci sprawcy dzień 26 lutego 1946 r. W pozostałym zakresie zakończono postępowanie przygotowawcze wobec niewykrycia sprawców czynów.

 

2. Śledztwo w sprawie stanowiących pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni przeciwko ludzkości, inspirowanych i tolerowanych przez żołnierzy Armii Czerwonej i funkcjonariuszy NKWD, popełnionych przez obywateli polskich narodowości ukraińskiej, polegających na zabójstwach osób duchownych, członków Towarzystwa Świętego Franciszka Salezego: Stefana F., Mikołaja K. proboszcza Witolda M., a także organisty Władysława W. i sołtysa Bolesława P., do których doszło w dniu 25 września 1939 r., w pobliżu miejscowości Dub, pow. Zamość, województwa lubelskiego. ( S 23.2018.Zi )

Do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie wpłynęło pismo Józefa M., zawierające wniosek o przeprowadzenie postępowania karnego w sprawie zabójstwa kleryków Stefana F. i Mikołaja K., którego sprawcami mieli być nacjonaliści ukraińscy, a nie jak do tej pory uznawano żołnierze Armii Czerwonej.

Przesłuchany w charakterze świadka zawiadamiający zeznał, że zbrodni w dniu 25 września 1939 r. w pobliżu miejscowości Dub dokonali miejscowi mieszkańcy narodowości ukraińskiej, podburzani przez syna popa. W ten sposób osoby te udzieliły pomocy Armii Czerwonej i ochotniczej Milicji. Józef M. nie był bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń, natomiast prowadzi badania naukowe dotyczące represji stosowanych przez Ukraińców wobec duchowieństwa obrządku łacińskiego w latach 1939 - 1947, na południowo - wschodnich terenach II Rzeczypospolitej. Na podstawie tych badań świadek ustalił między innymi, że w pierwszych dniach września 1939 r., prawdopodobnie trzej lub czterej klerycy, członkowie Towarzystwa Świętego Franciszka Salezego, z powodu zbliżających się wojsk niemieckich na polecenie władz zakonnych, udali się z Oświęcimia bądź Krakowa na wschód kraju. W zamyśle chodziło o to, żeby młodzi mężczyźni uniknęli represji ze strony Niemców   i podjęli walkę czy też pracę lub naukę na Kresach Wschodnich. Po drodze dwaj z nich Stefan F. oraz Mikołaj K. zatrzymali się w miejscowości Dub, gdzie przygarnął i zaopiekował się nimi tamtejszy proboszcz - Wiktor M. Proboszcz często udzielał pomocy rannym żołnierzom wycofujących się wojsk polskich. Z ustaleń Józefa M. wynikało, że we wrześniu 1939 r. w Dubie przebywali żołnierze polscy z różnych jednostek. Kiedy w tej miejscowości pojawili się Sowieci, przy kościele pomiędzy nimi, a wojskiem polskim doszło do wymiany ognia. Po zakończeniu potyczki, na plebanię przyszli żołnierze sowieccy razem z Ukraińcami i komunistyczną tzw. Milicją z czerwonymi opaskami. Świadek zetknął się z pisemnymi relacjami, w których pojawiała się osoba bliżej nieustalonego syna duchownego prawosławnego przewodzącego tej grupie Ukraińców i podburzającego przeciwko księdzu Wiktorowi M. Zatrzymanie księdza i kleryków na plebanii było następstwem złego nastawienia Ukraińców, wykorzystujących obecność Armii Czerwonej. Duchownych, a także organistę Władysława W. oraz kowala i zarazem sołtysa Bolesława P., sprawcy uprowadzili i w pobliżu Lasu Cześnickiego, po torturach, zamordowali. Dopiero po wycofaniu się Sowietów, około sześć tygodni po morderstwie, zwłoki zostały odnalezione i pochowane na miejscowym cmentarzu.

Jedyny ustalony bezpośredni świadek tamtych wydarzeń Franciszek K. zeznał, że w chwili wybuchu II wojny światowej był mieszkańcem Kazimierówki położonej kilka kilometrów    od Duba. Daty dokładnie nie pamiętał, ale w 1939 r., uczestniczył w mszy odprawianej          w parafii Dub przez tamtejszego proboszcza. W pewnym momencie podeszło do proboszcza trzech mężczyzn z czerwonymi opaskami na rękach, wzięli go pod ręce i zaprowadzili                     do "organistówki" znajdującej się po drugiej stronie drogi. Świadek pamiętał, że razem            z księdzem w budynku tym przetrzymywano miejscowego sołtysa, wikarego i organistę. Nazwisk ich nie znał, gdyż nie był mieszkańcem Duba. Z tego, co później dowiedział się      od innych ludzi, proboszcz i pozostali zakładnicy zostali poprowadzeni do lasu w Cześnikach, tam byli torturowani, a następnie zastrzeleni i zakopani. Franciszek K. nie był w stanie wskazać sprawców zabójstw. Nieżyjący już Edwin B. z Duba opowiadał mu, że mężczyźni, którzy zatrzymali proboszcza i pozostałych pokrzywdzonych pochodzili z sąsiednich miejscowości: Kotlic i Przewala. Na temat walk pomiędzy wojskami polskimi i sowietami     w okolicach Duba świadek nie posiadał żadnych informacji. Zeznał, iż po jakimś czasie zwłoki ofiar zamordowanych w dniu 25 września 1939 r. wykopano i przeniesiono                na cmentarz w Dubie.

Zebrany w sprawie materiał dowodowy nie pozwolił na ustalenie tożsamości sprawców zbrodni dokonanych w dniu 25 września 1939 r. w pobliżu miejscowości Dub. Nie zdołano pozytywnie zweryfikować danych sprawców, które pojawiły się w literaturze źródłowej.       W wyniku podjętych czynności potwierdzono, że mieszkaniec Kotlic - Kazimierz P., opuścił te tereny wraz z Armią Czerwoną w październiku 1939 r., ale materiał dowodowy, który umożliwiałby przypisanie mu odpowiedzialności za udział w mordzie proboszcza parafii Dub i pozostałych zakładników, był zdecydowanie niewystarczający i pozbawiony procesowych walorów. 

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 29 sierpnia 2018 r. 

 

do góry